To jak to u mnie działa?
Też masz to co ja ...ale dzięki mnie. To działa tak ,porównajmy to do auta.Masz auto ale nie możesz go prowadzić.
Aha.
To mogę wyjść chociaż do tego ogrodu?
Do ogrodu tak.
Był to najpiękniejszy ogród jaki widziała.Był słoneczny ale momentami wręcz światło z żółtego zamieniały się na czerwone.
Pięknie tu.
To właśnie chciałem usłyszeć,choć dalej.
Co to za drzewo?
Zwykłe drzewo z owocami...miało trochę nawiązywać do ogrodu z którego Ewa wzięła zakazany owoc.
To znaczy że Bóg istnieje.
Nie wiem tego.Nawet jeśli to go nie czuję bo jestem potępiony odrzuciłem go.
Dlaczego?
Dla tego wszystkiego.
Nie udawaj głupiej!
Nie udaję.
NAGLE DO JEJ GŁOWY PRZYSZŁA MYŚL ALE Mr.Condemned wiedział co to za myśl i nie pozwolił jej żeby ją zrealizowała.
NIE UCIEKNIESZ STĄD!NIGDY!-Wykrzyczał
Zobaczymy.-powiedziała pod nosem
Nie zobaczymy !Zamykam cię w moim pokoju z którego już nigdy bez mojego pozwolenia nie wyjdziesz.
Wziął ją i zamknął ją samą jednak i tak słyszał jej myśli i to jak myśli "nienawidzę go"
Co ona postanowiła dalej zrobić?
Żywej mnie nie weźmiesz powiedziała w myślach specjalnie i postanowiła nie robić nic co on jej każe by przydłużyć jej koniec ,który miał nadejść jeśli się nie zgodzi na jego propozycję.Nie patrzyła też mu już w oczy bo wiedziała że hipnotyzują ją i przez to staje się niepoczytalna.
On to zauważył i przyszedł do niej w nocy gdy spała.
Moja droga nawet nie wiesz jaka jesteś nawinie głupia i tak dostanę to czego chcę a później i tak cię nie wypuszczę bo musimy żyć a raczej być razem bo dzięki temu jesteśmy silni i mamy władzę nad każdym umysłem.
Ona nagle się zbudziła i powiedziała :co tu robisz?
Jestem do twych usług moja pani.Powiedz tylko słowo...
Tak wiem.. CHCE WYJŚĆ!WYPUŚĆ MNIE!
Inni na jej miejscu wiem że to dziwne też chcieliby wyjść.Tam miała może to co chciała ,ale coś za coś... za to czuła się strasznie i coraz gorzej z każdą chwilą.
Nie mogę cię wypuścić.Nie przeżyjesz tam.-rzekł
Tam?To gdzie my jesteśmy?
W strefie bez tego co jest ci znane.Tutaj jedyną miłość jaką można poczuć jest wzajemne pożądanie drugiej osoby.Musisz się teraz napić tego.
Wyciągną czerwoną fiolkę.
Haha nie zrobię tego.I teraz wyrywała się z jego uścisku i nie chciała patrzeć w jego już coraz ciemniejsze oczy.
Jednak spojrzała ale na tak krótki czas że nie mogła się zahipnotyzować.Spytała się go:Dlaczego twoje oczy ciemnieją?
Myślisz że skąd ja mam te wszystkie "leki" dla ciebie nie dają mi ich za darmo.
Kto ci je daje?
Każą na siebie mówić Królowie świata.
Aha.
Łykaj to ... tak jak łykasz moje wydzieliny ty suko.
Gdy wtedy tak ją nazwał to wszystko prysło.
JAK MOŻESZ MNIE TAK NAZYWAĆ!
odzyskała swoje ja
Nie pamiętasz jak mnie kochałaś?
Pamiętam.
Spójrz w moje oczy.
Nie!
SPÓJRZ!
Wziął jej twarz i odwrócił w swoją stronę.Ona zamknęła oczy a on próbował je otworzyć.
No dawaj !Bo zdechniesz !
Nagle poczuła jak umiera.Zauważyła jeszcze jak mr.condemned woła kogoś żeby mu pomógł.
Nagle wstała i poczuła że coś się w niej zmieniło.Popatrzyła w stronę szklanego lustra i zauważyła że niby wygląda jak zwykle ale jakoś inaczej.
Widzisz co zrobiłaś?
Co bo naprawdę nie wiem!
Jesteś starsza o cały rok.
Haha rok to nie jest tak strasznie długo.
I coś jeszcze.
O BOŻE!CO TO JEST!
Musieliśmy cię jakoś wyleczyć i.
Zauważyła ranę tam gdzie jest serce.
Co zrobiliście?
Musieliśmy cię przeciąć i wlać płyn prosto w serce.
Ała.
Co ci się dzieje?
Jej oczy zblakły i straciła przytomność.
Co się dzieje?Czemu nic jej nie pomaga Wielcy królowie.
Bo teraz potrzebuję więcej....
Ale co ja wam mogę jeszcze dać?
Nie wiesz ?
Wiem.Muszę to zrobić.
Zbudziła się..
O co chodzi?
Słuchaj masz mi oddać duszę.
Tobie nic bym nie oddała.
Coś już oddałaś.
I jakoś żyję a tak mnie straszysz.
Dobra chcesz wiedzieć coś na temat oddania duszy to się pytaj.
Chcę ale na osobności.
Dobrze.
Ale najpierw powiedz swoje imię.
Nie pamiętam go.
Jak to?
Będąc potępionym nie pamiętam tego co było kiedyś.
Aha.To ja też zapomnę.
Ta ale nie o mnie,
Jesteś pewny że jesteś potępiony?
Tak ale nie całkowicie.
Jak to?
Zachowałem sobie kawałek duszy ... ty też ją zachowasz dzięki mi.
Jak to?
Postarałem się o to dla ciebie.
A może ja nie chcę mieć duszy?
Nawet tak nie mów..wtedy nie byłabyś sobą i nie myślała o niczym po za złem.
A ty?
Ja.
Tak ty
Ale co?
No jak teraz żyjesz.
Lepiej bo mam wszystko.
Ale jesteś potępiony.
Ale to tylko nazwa którą dali nam ludzie ...
A jak jest z życiem?
Nie żyje się wiecznie tu ale żyjemy w naszym własnym wymiarze gdzie robimy co chcemy.Można tam też wchodzić za życia.
Możesz mnie tam zabrać?
Jak będziesz potępiona.
Translate
Łączna liczba wyświetleń
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Kontynuacja opwieści Andrew Boock"mr.condemned"
Nie zadowalam cię-powiedziała do mężczyzny
Zadowalasz nie widzisz?-opowiedział
To dlaczego dajesz mnie innym na pożarcie a sam jakbyś nie chciał mnie skosztować?
Bo mnie to podnieca ale ciebie chyba też?-odpowiedział
Oczywiście!Jednak chciałabym doznawać tego tylko z tobą!
(Wściekł się)
A moje potrzeby już się dla ciebie nie liczą?
Liczą!Ale nie rozumiesz że ja pragnę tylko ciebie?
Nie rozumiem!Ja nie mam uczuć!
Zauważyłam!I te twoje oczy!Wiecznie puste jak u trupa i głębokie jak czarne morze!
Moje oczy?Lepiej spójrz na usta.
(pocałował ją co było dla niej jak pocałunek śmierci ,która wciągnąć chciała ją w swoją straszną otchłań ale sprawiało jej tą wielką przyjemność)
Zrozumiałaś już coś?
Jesteś śmiercią to śmieszne!
NIE!Choć w sumie jestem trochę jak umarły.
Jak to?
JESTEM POTĘPIONY!
TO NIEMOŻLIWE!
MOŻLIWE!
Tak... to jak to się stało?
Zostałem naznaczony bo sam tego chciałem!
Jak można tego chcieć?
A CO NIE PODOBAŁO CI SIĘ PIERDOLENIE ZE MNĄ?
Podobało.
NO TO NIE NARZEKAJ!
Czy to oznacza że wtedy...
TAK!POLOWAŁEM NA CIEBIE!SPECJALNIE WYBRAŁEM TEN POCIĄG I NA CIEBIE W NIM CZKAŁEM ... USTALIŁEM ŻE TEN WAGON BĘDZIE TYLKO DLA NAS I GO ZAMKNĄŁEM ... A SKĄD WIEDZIAŁEM CZEGO CHCESZ?BO CIĘ ZNAM!I CZYTAŁAŚ OSTATNIO Mr.condemned.
Tak!Czytałam...ale czemu mnie wybrałeś?
Bo to ty masz stać u mojego boku,jednak..
CO JEDNAK?
MUSISZ STAĆ SIĘ TAKA JAK JA!
Ale jak?!I jak mam się stać właśnie taka ?Jaka ja wtedy będę?
Dla mnie wtedy będziesz o wiele wiele lepsza niż jesteś teraz...
Teraz sam mówiłeś że jestem Dobra.
Nawet aż za!MASZ BYĆ TAKA JAK JA!
A jak nie to co?
To cię znajdę i sam sobie zabiorę tą twoją duszyczkę i zrobię cię taką jaką powinnaś być.
Teraz jestem taka!
Wiele ci brakuję!
Muszę to przemyśleć!
NO BYLE SZYBKO!(powiedział jakby się spieszył)
No dobrze to ja już pójdę do domu.
(zatrzymał ja trzymając za ramię)
STÓJ!
PUŚĆ MNIE!
NIE WYJDZIESZ STĄD!
CZEMU?!
BO TAK CHCĘ!!
Ale ja muszę wrócić do domu!
Niczego nie musisz!
(Spojrzała w stronę salonu)
Co tu robią wszystkie moje rzeczy?!
Zostają tak jak i ty!
ALE TO BYŁO BEZ MOJEJ ZGODY!
Zgodziłaś się już wtedy w pociągu i z tego co pamiętam to bardzo tego chciałaś!
Ale to było wtedy!
NIEWAŻNE ! I TAK CIĘ STĄD NIE WYPUSZCZĘ!I radzę ci żebyś mnie posłuchała bo znowu będzie ciebie boleć!
(przypomniała sobie o tym strasznym bólu i upokorzeniu)
Dobrze.A mogę się o coś spytać?
(popatrzył na nią jakby z zaciekawieniem)
Dobrze.O co?
Czy ty mnie nie hipnotyzujesz?
(Zaśmiał się)
Może sama tego chcesz?
Jak to?
Sama przecież patrzysz się na moje oczy!
(to one mnie hipnotyzują ?pomyślała a nie powiedziała)
Tak -odpowiedział
Jak to odpowiadasz?Przecież nie wiesz co myślę?
WIEM!WIEM WSZYSTKO!
To co teraz myślę?
(myślała o tym jakby stąd uciec)
Jakby stąd uciec! -odpowiedział po chwili bez zawahania
(pomyślała... i co ja teraz mam zrobić on wie wszystko!)
Co masz zrobić?Powiem ci co masz zrobić-odpowiedział
Dobrze mów więc.
Masz robić to co ci każę i odpoczywać ...
Ale jak mam odpocząć?
Chodź za mną!-odpowiedział kierując ją do schodów na dół.
Mój drogi ! Co to jest?
Twój pokój gdzie masz wszystko co mogę ci dać i o czym marzysz.
Ile tutaj wygód!-odpowiedziała bardzo zadowolona
Cieszę się że ci się tu podoba bo tu zostaniesz razem ze mną!-
powiedział patrząc jej w oczy i wtedy przepadła i znowu była jak niewolnica i miała ochotę wykonywać jego rozkazy zapominając jak bardzo się boi.On już miał dla niej nowe zadanie a ona czekała z niepewnością na rozwój sytuacji.
Rzucił ją na dywan i zaczął robić tym razem to czego ona pragnęła a ona była z tego nieziemsko zadowolona i cała podłoga zalana była białą wydzieliną z jej środka.Teraz to ona stała się panią sytuacji i teraz on był jej niewolnikiem ,który musiał spełnić każdy z wielu jej rozkazów.Nadszedł koniec a ona poczuła że ma ochotę spać i zasnęła on jednak nie miał zamiaru żeby go zostawiła zaraz po przebudzeniu i co zrobił?Drzwi od pokoju zamknął tak że nikt oprócz niego nie mógł tam wejść.
O WSTAŁAŚ JUŻ!TO DOBRZE!
Tak wstałam!
Mam pomysł może (próbował odciągnąć jej uwagę ,aby mu nie uciekła)
By to powtórzyć (ona nie miała siły i ochoty na to)
Widzę że źle się czujesz?
Bardzo źle!Wszystko mnie boli i nie mogę wstać!
(to była jedna z wielu cen którą musiała zapłacić za chwile uniesień z Mr.Condemned.
Mogę ci pomóc-powiedział
Ale jak?-spytała
Mam pewny środek,który złagodzi ten ból.
(w jego ręce pojawiła się czarna fiolka)
Co to jest?
Nie widzisz?
Widzę ,ale nie wiem co to..
To cię uratuję!Masz to wypić!
NIE CHCĘ!
WYPIJESZ ! NIE CHCESZ POWIADASZ?TO BĘDZIE PRZYMUS!
(zbił ją spadła i dał jej łyka)
CO TO BYŁO?MÓW!(poczuła siłę,niemal że boską!)
To był twój ratunek...ale on długo nie zadziała!
PROSZĘ!BŁAGAM!DAJ MI JESZCZE CHOĆ ŁYK!
O nie kochaniutka !NIE DAM!Jeśli wypijesz tego więcej to po prostu umrzesz.
NIEWAŻNE!DAWAJ!
Skoro to ci się tak spodobało to może zgodzisz się na inny z moich pomysłów?
MÓW!
Zostań ..haha i tak tu ZOSTANIESZ! Ale bądź taka jak ja!
Mówiłam ci !Nie zgadzam się!
NAWET NIE WIESZ JAK MNIE TO KRĘCI !Ale ty bez tego długo a raczej w zdrowiu i w pięknie żyć nie będziesz!
JAK TO?!
Zatrułem cię moim jadem ,którego tak wtedy chciałaś.
Więc albo łykasz albo do samego końca ,który nadejdzie szybciej niż myślisz zostaniesz przeklęta i będziesz się zwijała z bólu.
TRUDNO!WIDOCZNIE TO MI SIĘ NALEŻY!
Tak ale ja cię chce uratować !
Po co ty i tak nie masz żadnych uczuć !
Do ciebie niestety mam i trzeba to zniszczyć!
Dlaczego?
Bo oboje będziemy przeklęci!-odpowiedział ze złością
Wziął ją wtedy za rękę i zaprowadził do salonu i pokazał jej że ma to dobre strony a raczej tylko te dobre.
Pomyślała:Skoro ci potępieni mają lepiej niż normalni to tak chce! Mam już dosyć takiego życia jakie mam!Jest nudne i bezsensu !
Nagle krzyknęła:ZGADZAM SIĘ!
CIESZĘ SIĘ!
Ale dziwi mnie to że tak ci się podobam choć nie masz uczuć.
Nie mam ich ale twoja dusz jest taka że nie mogłaby mi się nie
podobać i już niedługo mi ją oddasz.
No tak!Ale skoro już się "zgadzam" to mogę wyjść stąd.
ALEŻ PO CO?
Przewietrzyć się!
Przecież możemy iść do ogrodu.
Do ogrodu?
Tak.I tak mam tu ogród choć go nie widziałaś gdy byłaś przed domem.
Ale jak to możliwe?
Po prostu jest tu wszystko czego oboje chcemy.
Aha.No to gdzie jest moje wymarzone auto?
Stoi przy wejściu ...spójrz.
BOŻE!JAKIE ŚLICZNE!Nawet ma taki kolor jak chciałam!
Mogę nim pojeździć ?
A masz prawo jazdy?
Nie.
A chciałaś auto!GŁUPIE!
Nie! Po prostu mi się spodobało i chciałam.
Ale jak będziesz jeździć ?
No nie wiem mówiłeś że mogę...
mówiłem ale to nie do końca tak działa u ciebie.
Zadowalasz nie widzisz?-opowiedział
To dlaczego dajesz mnie innym na pożarcie a sam jakbyś nie chciał mnie skosztować?
Bo mnie to podnieca ale ciebie chyba też?-odpowiedział
Oczywiście!Jednak chciałabym doznawać tego tylko z tobą!
(Wściekł się)
A moje potrzeby już się dla ciebie nie liczą?
Liczą!Ale nie rozumiesz że ja pragnę tylko ciebie?
Nie rozumiem!Ja nie mam uczuć!
Zauważyłam!I te twoje oczy!Wiecznie puste jak u trupa i głębokie jak czarne morze!
Moje oczy?Lepiej spójrz na usta.
(pocałował ją co było dla niej jak pocałunek śmierci ,która wciągnąć chciała ją w swoją straszną otchłań ale sprawiało jej tą wielką przyjemność)
Zrozumiałaś już coś?
Jesteś śmiercią to śmieszne!
NIE!Choć w sumie jestem trochę jak umarły.
Jak to?
JESTEM POTĘPIONY!
TO NIEMOŻLIWE!
MOŻLIWE!
Tak... to jak to się stało?
Zostałem naznaczony bo sam tego chciałem!
Jak można tego chcieć?
A CO NIE PODOBAŁO CI SIĘ PIERDOLENIE ZE MNĄ?
Podobało.
NO TO NIE NARZEKAJ!
Czy to oznacza że wtedy...
TAK!POLOWAŁEM NA CIEBIE!SPECJALNIE WYBRAŁEM TEN POCIĄG I NA CIEBIE W NIM CZKAŁEM ... USTALIŁEM ŻE TEN WAGON BĘDZIE TYLKO DLA NAS I GO ZAMKNĄŁEM ... A SKĄD WIEDZIAŁEM CZEGO CHCESZ?BO CIĘ ZNAM!I CZYTAŁAŚ OSTATNIO Mr.condemned.
Tak!Czytałam...ale czemu mnie wybrałeś?
Bo to ty masz stać u mojego boku,jednak..
CO JEDNAK?
MUSISZ STAĆ SIĘ TAKA JAK JA!
Ale jak?!I jak mam się stać właśnie taka ?Jaka ja wtedy będę?
Dla mnie wtedy będziesz o wiele wiele lepsza niż jesteś teraz...
Teraz sam mówiłeś że jestem Dobra.
Nawet aż za!MASZ BYĆ TAKA JAK JA!
A jak nie to co?
To cię znajdę i sam sobie zabiorę tą twoją duszyczkę i zrobię cię taką jaką powinnaś być.
Teraz jestem taka!
Wiele ci brakuję!
Muszę to przemyśleć!
NO BYLE SZYBKO!(powiedział jakby się spieszył)
No dobrze to ja już pójdę do domu.
(zatrzymał ja trzymając za ramię)
STÓJ!
PUŚĆ MNIE!
NIE WYJDZIESZ STĄD!
CZEMU?!
BO TAK CHCĘ!!
Ale ja muszę wrócić do domu!
Niczego nie musisz!
(Spojrzała w stronę salonu)
Co tu robią wszystkie moje rzeczy?!
Zostają tak jak i ty!
ALE TO BYŁO BEZ MOJEJ ZGODY!
Zgodziłaś się już wtedy w pociągu i z tego co pamiętam to bardzo tego chciałaś!
Ale to było wtedy!
NIEWAŻNE ! I TAK CIĘ STĄD NIE WYPUSZCZĘ!I radzę ci żebyś mnie posłuchała bo znowu będzie ciebie boleć!
(przypomniała sobie o tym strasznym bólu i upokorzeniu)
Dobrze.A mogę się o coś spytać?
(popatrzył na nią jakby z zaciekawieniem)
Dobrze.O co?
Czy ty mnie nie hipnotyzujesz?
(Zaśmiał się)
Może sama tego chcesz?
Jak to?
Sama przecież patrzysz się na moje oczy!
(to one mnie hipnotyzują ?pomyślała a nie powiedziała)
Tak -odpowiedział
Jak to odpowiadasz?Przecież nie wiesz co myślę?
WIEM!WIEM WSZYSTKO!
To co teraz myślę?
(myślała o tym jakby stąd uciec)
Jakby stąd uciec! -odpowiedział po chwili bez zawahania
(pomyślała... i co ja teraz mam zrobić on wie wszystko!)
Co masz zrobić?Powiem ci co masz zrobić-odpowiedział
Dobrze mów więc.
Masz robić to co ci każę i odpoczywać ...
Ale jak mam odpocząć?
Chodź za mną!-odpowiedział kierując ją do schodów na dół.
Mój drogi ! Co to jest?
Twój pokój gdzie masz wszystko co mogę ci dać i o czym marzysz.
Ile tutaj wygód!-odpowiedziała bardzo zadowolona
Cieszę się że ci się tu podoba bo tu zostaniesz razem ze mną!-
powiedział patrząc jej w oczy i wtedy przepadła i znowu była jak niewolnica i miała ochotę wykonywać jego rozkazy zapominając jak bardzo się boi.On już miał dla niej nowe zadanie a ona czekała z niepewnością na rozwój sytuacji.
Rzucił ją na dywan i zaczął robić tym razem to czego ona pragnęła a ona była z tego nieziemsko zadowolona i cała podłoga zalana była białą wydzieliną z jej środka.Teraz to ona stała się panią sytuacji i teraz on był jej niewolnikiem ,który musiał spełnić każdy z wielu jej rozkazów.Nadszedł koniec a ona poczuła że ma ochotę spać i zasnęła on jednak nie miał zamiaru żeby go zostawiła zaraz po przebudzeniu i co zrobił?Drzwi od pokoju zamknął tak że nikt oprócz niego nie mógł tam wejść.
O WSTAŁAŚ JUŻ!TO DOBRZE!
Tak wstałam!
Mam pomysł może (próbował odciągnąć jej uwagę ,aby mu nie uciekła)
By to powtórzyć (ona nie miała siły i ochoty na to)
Widzę że źle się czujesz?
Bardzo źle!Wszystko mnie boli i nie mogę wstać!
(to była jedna z wielu cen którą musiała zapłacić za chwile uniesień z Mr.Condemned.
Mogę ci pomóc-powiedział
Ale jak?-spytała
Mam pewny środek,który złagodzi ten ból.
(w jego ręce pojawiła się czarna fiolka)
Co to jest?
Nie widzisz?
Widzę ,ale nie wiem co to..
To cię uratuję!Masz to wypić!
NIE CHCĘ!
WYPIJESZ ! NIE CHCESZ POWIADASZ?TO BĘDZIE PRZYMUS!
(zbił ją spadła i dał jej łyka)
CO TO BYŁO?MÓW!(poczuła siłę,niemal że boską!)
To był twój ratunek...ale on długo nie zadziała!
PROSZĘ!BŁAGAM!DAJ MI JESZCZE CHOĆ ŁYK!
O nie kochaniutka !NIE DAM!Jeśli wypijesz tego więcej to po prostu umrzesz.
NIEWAŻNE!DAWAJ!
Skoro to ci się tak spodobało to może zgodzisz się na inny z moich pomysłów?
MÓW!
Zostań ..haha i tak tu ZOSTANIESZ! Ale bądź taka jak ja!
Mówiłam ci !Nie zgadzam się!
NAWET NIE WIESZ JAK MNIE TO KRĘCI !Ale ty bez tego długo a raczej w zdrowiu i w pięknie żyć nie będziesz!
JAK TO?!
Zatrułem cię moim jadem ,którego tak wtedy chciałaś.
Więc albo łykasz albo do samego końca ,który nadejdzie szybciej niż myślisz zostaniesz przeklęta i będziesz się zwijała z bólu.
TRUDNO!WIDOCZNIE TO MI SIĘ NALEŻY!
Tak ale ja cię chce uratować !
Po co ty i tak nie masz żadnych uczuć !
Do ciebie niestety mam i trzeba to zniszczyć!
Dlaczego?
Bo oboje będziemy przeklęci!-odpowiedział ze złością
Wziął ją wtedy za rękę i zaprowadził do salonu i pokazał jej że ma to dobre strony a raczej tylko te dobre.
Pomyślała:Skoro ci potępieni mają lepiej niż normalni to tak chce! Mam już dosyć takiego życia jakie mam!Jest nudne i bezsensu !
Nagle krzyknęła:ZGADZAM SIĘ!
CIESZĘ SIĘ!
Ale dziwi mnie to że tak ci się podobam choć nie masz uczuć.
Nie mam ich ale twoja dusz jest taka że nie mogłaby mi się nie
podobać i już niedługo mi ją oddasz.
No tak!Ale skoro już się "zgadzam" to mogę wyjść stąd.
ALEŻ PO CO?
Przewietrzyć się!
Przecież możemy iść do ogrodu.
Do ogrodu?
Tak.I tak mam tu ogród choć go nie widziałaś gdy byłaś przed domem.
Ale jak to możliwe?
Po prostu jest tu wszystko czego oboje chcemy.
Aha.No to gdzie jest moje wymarzone auto?
Stoi przy wejściu ...spójrz.
BOŻE!JAKIE ŚLICZNE!Nawet ma taki kolor jak chciałam!
Mogę nim pojeździć ?
A masz prawo jazdy?
Nie.
A chciałaś auto!GŁUPIE!
Nie! Po prostu mi się spodobało i chciałam.
Ale jak będziesz jeździć ?
No nie wiem mówiłeś że mogę...
mówiłem ale to nie do końca tak działa u ciebie.
Gwałt w pociągu-Kartka
Marta poczuła jak ciepła sperma spływa po udzie pieszcząc
delikatnie skórę. Otworzyła oczy lecz jej spojrzenie było nadal
nieostre. Musiała odczekać chwilę skupiając się na ostatnich
wydarzeniach. Przełykanie śliny przychodziło jej z wielkim trudem, gdyż
miała podrażnione gardło. Na szyi nadal był zaciśnięty krawat, który
uniemożliwiał jej swobodne oddychanie. Dźwignęła się na rękach, które
były skrępowane paskiem od jej płaszcza. Popatrzyła na niego
załzawionymi oczami oddychając ciężko. Szybko rozluźniła krawat i
obłąkanym spojrzeniem rozejrzała się po przedziale. W środku nikogo nie
było, a drzwi były zasunięte. Po szybie okna spływały obfite krople wody
tworząc ukośnie szlaki na płaskiej tafli.
Mężczyzna pozostawił ją na podłodze z gorącym nasieniem wypełniającym jej obolałe łono. W ciele czuła jeszcze ogromne podniecenie na myśl o rzeczach, które z nią wyprawiał, ale temu uczuciu jeszcze towarzyszyło zmęczenie. One spowodowało, że ledwo podniosła się i zsunęła spódniczkę zasłaniając swoje wdzięki. Skrępowanymi dłońmi odwiązała krawat, który swobodnie opadł na ramiona i przyjrzała się swoim smukłym palcom. Były one zaczerwienione, a nadgarstki bardzo obolałe. Zębami chwyciła za jeden koniec i próbowała rozsupłać więzy.
Zauważyła na półce plik banknotów i białą kartkę wielkości wizytówki. Serce zabiło jej mocniej i zaczęła szarpać krępujące ją więzy. Czuła w swoim wnętrzu spermę mężczyzny, która wypływała z pieczącej pochwy. Uczucie to przyprawiało ją o dreszcze, które wstrząsały całym ciałem, a podniecenie znów zaczęło wzrastać. To wszystko potęgował widok małej białek kartki papieru, która była oparta o banknot. Pragnęła na odwrocie dostrzec cyfry układające się w numer telefonu. Dała sobie spokój z więzami, które lekko popuściły i sięgnęła po wizytówkę z bijącym sercem. Chwyciła ją w czerwone palce czując grubość papieru i odwróciła.
- Kurwa! - jęknęła.
Wpatrywała się w czaszkę na białym tle kartki papieru. Tą samą czaszkę, którą miał na pasku przy spodniach. Jej ciałem zawładnęła wściekłość i zaczęła się szarpać na wszystkie strony. Obfita porcja nasienia wypłynęła z jej pochwy, a więzy na nadgarstkach zacisnęły się mocniej. Uspokoiła się oddychając głęboko, a w głowie szumiało od wściekłości i podniecenia, które wzrastało do momentu, aż ujrzała kartkę.
Wykorzystał ją i zażartował sobie w perfidny sposób. Na dodatek zostawił sporą sumę pieniędzy jakby była dziwką. Upuściła kartkę na podłogę i chwyciła banknoty biorąc zamach, ale powstrzymała się przed rzuceniem ich o ścianę. Nic by nie dało, tylko to, że pliczek odbiłby się i powrócił jak bumerang, ale z drugiej strony była to spora suma pieniędzy. Tajemniczy oprawca mógł pozwolić sobie na pozostawienie tak dużej zapłaty. Zaczęło ją ciekawić skąd się wziął w jej przedziale i dlaczego ją tak potraktował? Przecież była tylko zwykłą kobietą siedzącą naprzeciwko pragnącą zwrócenia na siebie uwagi. I otrzymała to czego chciała, ale nie sądziła, że w taki sposób.
Uśmiechnęła się wsuwając banknoty do torebki i zaczęła mozolną walkę z więzami. Nie wszystko było takie złe na pierwszy rzut oka.
Rzuciła wściekłe spojrzenie na kartkę i zdziwiła się. Podczas szamotania z węzłami, które popuściły i wydostała dłonie, przypadkowo nadepnęła na białą powierzchnię. Odcisk buta był bardzo niewyraźny, ale jej uwagę przykuła wypukłość na kartce układająca się w przypadkowe cyfry. Serce zaczęło bić mocniej, gdy pochyliła się chwyciła bezużyteczną wizytówkę. Okazało się, że pod czaszką był wytłoczony numer telefonu. Uśmiechnęła się pod nosem zadowolona z siebie.
Nie pozostawił jej samej.
- Słucham? - odezwał się męski głos w słuchawce.
Serce zabiło mocniej, gdy znów w uszach zabrzęczały jego słowa. Podniecenie momentalnie w jej ciele wzrosło i nie mogła wydusić z siebie żadnego dźwięku. Stała z słuchawką przy uchu myśląc gorączkowo jak zacząć rozmowę. Nie wiedziała kompletnie jak on ma na imię i czy w ogóle zwrócił na nią uwagę.
- Więc domyśliłaś się do czego służy moja wizytówka - powiedział mężczyzna śmiejąc się do słuchawki.
- Eee...
- Przyśle ci wiadomość o miejscu i dacie spotkanie. Masz ładnie się prezentować. Nie przynieś mi wstydu!
Rozłączył się pozostawiając ją znów zagubioną we własnych myślach. Kobieta westchnęła nie wiedząc jak ma zareagować na jego słowa. Znów potraktował ją przedmiotowo jak dziwkę. Nie! Dla niej czasem ma się szacunek, a ona stała się jego rzeczą. Zabawką!
Taksówka wjechała na żwirowy podjazd prowadzący do dużego domu zbudowanego z czerwonej cegły. Wznosił się na dwa piętra w górę i zakończony był dachem pokrytym dachówką. Jedną ze ścian obrastał bluszcz, którego liście i pnącza pięły się po gładkich cegłach. Dom był wybudowany w stylu wiktoriańskim z oknami, które wychodziły na podwórze. Samochód zatrzymał się naprzeciwko schodów prowadzących na taras, a po drugiej stronie stała fontanna, lecz nie tryskała ona wodą. Przedstawiała półnagą kobietę, której wdzięki skąpo zakrywała falująca szata.
Marta wysiadła z taksówki i weszła po schodach na dużą werandę. Miała na sobie czarną obcisłą sukienkę sięgającą jej do połowy łydek. Materiał opinał jej ciało uwydatniając jej kobiece wdzięki. Zgrabne biodra poruszały się, gdy pokonywała kolejne stopnie. Piersi w głębokim dekolcie unosiły się w szybkim oddechu. Kobieta nerwowo ściskała małą czarną torebkę w dłoniach oczekując nieznanego. Poprawiła rozpuszczone włosy i zerknęła w szybę obok drzwi czy makijaż nie został uszkodzony podczas podróży. Czerwona szminka powiększała jej usta, a zadarty nos sprawiał, że jej krągła twarz nabrała drapieżnego wyglądu.
Stanęła przed dużymi drzwiami z ogromną kołatką przedstawiającą czaszkę z wizytówki i klamry paska tajemniczego mężczyzny. Uniosła dłoń by zapukać, ale wrota same się otworzyły i stanął w nich on. Serce zabiło mocniej, a krew w żyłach się zagotowała na widok przystojnego blondyna. Uśmiechał się do niej, a w oczach nadal panowała pustka. Podniecenie zaczęło w niej rosnąć, gdy jego wzrok wędrował po jej ciele sprawdzając każdy szczegół ubioru jaki kazał jej wybrać.
- Doskonale - powiedział i przesunął się w drzwiach wpuszczając ją do środka.
Marta przekroczyła próg domu biorąc głęboki wdech i zachwycając się zapachem perfum mężczyzny. Obserwował jej ruchy, a ona starała się, żeby były płynne i podniecające. Pragnęła ponownie, by stał się jej oprawcą. Marzyła przez kilka nocy by wziął ją w wygodnym łóżku i zadowolił się jej ciałem. Pragnęła zostać jego dziwką.
Mężczyzna wskazał jej drogę do salonu. Przeszła przez hol, z którego wychodziły schody prowadzące na dwa kolejne piętra. Wysokość pomieszczenia sięgała aż po sam dach, gdzie zamocowany był ogromny żyrandol, którego kryształy poruszały się odbijając światło na różne strony mieniąc się kolorami.
- Przepraszam, że nie zapytałam wcześniej - zaczęła Marta. - Jak ma pan na imię?
- Zwracaj się do mnie: Pan - podkreślił ostatnie słowo.
Marta zerknęła w jego oczy i znów poczuła przerażenie mieszające się z pożądaniem. Pragnęła zatopić się w jego spojrzeniu i błądzić w bezkresnej ciemności przygotowana na wezwanie by spełnić jego uciechy.
Przez kilka dni, nim wykonała telefon chodziła jak obłąkana oglądając się za ramię spoglądając na każdego mężczyznę, który rzucił jej spojrzenie. Chciała wśród tłumu zobaczyć swojego oprawcę. Dowiedzieć się, że to on za nią się ugania i nie może się doczekać spotkania. Lecz się myliła! Ona przerwała pierwsza milczenie, gdyż rosnące podniecenie nie dawało jej spokoju. Po rozmowie znów nastało kilka dnie przerwy, które spędziła bezustannie patrząc się na ekran telefonu komórkowego. Gdy nadeszła wiadomość czytała ją z zapartym tchem i spełniła każdą wskazówkę zawartą w tekście. Pragnęła zaspokoić swojego oprawcę.
Otrzymawszy wiadomość z datą i miejscem spotkania omal nie wrzasnęła na wykładzie. Ludzie patrzyli na nią kątem oka obserwując jej dziwne zachowanie. Wierciła się nerwowo i pragnęła jak najszybciej wydostać się z sali, ale musiała następne kilka dni czekać by podjechać taksówką pod wskazany adres.
Znajdowała się z swoim mężczyzną, który mierzył ją wzrokiem. Czuła płomienie panujące w jej ciele, które smagały podniecenie. Uśmiechnęła się nerwowo czując jak jej łono jest bardzo wilgotne. Produkował niewyobrażalne ilości kobiecych soków, gdy puste oczy przesuwały się po krągłościach.
- Proszę - powiedział mężczyzna wskazując dłonią szklany stół, na którym znajdowało się kilka prezentów.
Marta zobaczyła różowy opływowy kształt na gładkiej tafli przezroczystego szkła przez które było widać wypolerowany lśniący parkiet. Był zagięty, a rozpoczynał się zgrubieniem zwężającym się w połowie i zakończony drobnym uchwytem. Obok znajdowała się czarna plastikowa buteleczka z białymi napisami, ale z daleka nie mogła rozpoznać nazwy. Na stole znajdował się jeszcze skórzany pasek z czerwoną kulką, która służyła jako knebel. Kobieta spojrzała na mężczyznę, a w jej oczach płonęło porządnie.
- Zdejmij sukienkę - usłyszała rozkaz.
Kobieta odgarnęła włosy z pleców by rozpiąć zamek, lecz mężczyzna chwycił zapięcie i delikatni pociągnął w dół. Odgłos cichego skrzypienia metalu przyprawił ją o gęsią skórkę. Czuła jak obcisły materiał staje się luźniejszy i osuwa się z jej ramion. Podniecenie w jej ciele eksplodowało i cicho stęknęła, gdy poczuła ciepłe dłonie Pana zsuwające sukienkę. Upadła na podłogę z cichym szelestem, a kobieta zerknęła przez ramię. Mężczyzna odszedł w stronę sofy i rozsiadł się wygodnie nie spoglądając na jej kształtne ciało. Poczuła powiew chłodu muskający skórę, która jeżyła się od nadmiaru bodźców. Według zaleceń Pana miała na sobie czarne pończochy opinające mocno jej uda. Krągłe piersi poruszały się w rytmie przyspieszonego oddechu, a łono pulsowało rządzą. Soki wydobywające się z pochwy zaczęły drażnić jej uda przyprawiając ją o dreszcze.
- Włóż to w tyłek - powiedział uśmiechając się. Jego puste oczy zwróciły się w jej stronę mrożąc krew w żyłach. Przestraszyła się powagi, która widniała na jego twarzy.
Marta podeszła do stołu i zgarnęła owalny przedmiot. Rzuciła spojrzenie na czarną buteleczkę, a biały napis okazał się drobnym rysunkiem czaszki ze skrzydłami wychodzącymi z jej boków. Zerknęła na mężczyznę, który skinął dłonią zachęcając ją do prezentacji. Kobieta wzięła i odkorkowała butelkę. Pociągnęła nosem wdychając delikatną woń żelu, która bardziej przypominała jej szpitalne leki niż przyjemny zapach. Nie chciała zawieść oczekiwać Pana, który przyglądał się każdemu ruchowi. Jego męskość nadal spoczywała spokojnie między nogami czekając na dalszy rozwój wydarzeń.
Kobieta usiadła na skraju fotela znajdującego się naprzeciwko tajemniczego mężczyzny i poderwała złączone nogi w górę. Zaprezentowała Panu wilgotną muszelkę i różową różę. Wylała zawartość butelki na owalny koniec wibratora, który powędrował między pośladki delikatnie przecierając się między nimi. Wcierała żel w rowek pieszcząc powoli i przygotowując się do penetracji. Owalna główka była dosyć spora i mógł być problem z wciśnięciem jej. Spojrzała na Pana, który przyglądał się w skupieniu. Nie mogła sprawić, aby się zniecierpliwił.
Wyprostowała różowy przedmiot, który ślizgał się między pośladkami i naparła na różę. Wdarła się odrobinę, ale jej mięśnie zacisnęły się gwałtownie powodując ból. Promieniował on od pośladków po całym ciele, ale nie przerywała czynności. Wciskała w siebie mocniej zaciskając powieki, a jej dłoń zaczęła się trząść odmawiając posłuszeństwa. Czuła jak owalny kształt wdziera się w tyłek przeciskając się powoli. Nagle jęknęła, gdy owalne główka zanurzyła się przesuwając się w stronę węższej części. Była wewnątrz i delikatnie poruszała wibratorem na boki. Oddychała głęboko, a ból towarzyszący wpychaniu przedmiotu potęgował podniecenie. Płonęła w środku żywym ogniem i podsycała go pieszcząc się intensywniej. Druga dłoń kobiety wślizgnęła się między nogi, a jej palce zaczęły tańczyć na wilgotnej muszelce. Przesuwała je wzdłuż, a potem zanurzała się głębiej. Pojękiwała mając zaciśnięte powieki. Delektowała się każdym drobnym doznaniem jakie przynosił jej owalny przedmiot znajdujący się w tyłku.
- Wysuń go - syknął mężczyzna.
Marta wykonała polecenie i zaczęła wyciągać sztywnego gościa z jej tyłka. Przesuwał się powoli torując sobie drogę, która była już o wiele łatwiejsza. Nagle wyślizgnął się z jej ciała, a mięśnie zacisnęły się mocno. Fala bólu spotęgowała ogromne podniecenie ogarniające jej umysł. Jęknęła głośno, a dłonią zaczęła masować obolałą różę.
- Włóż!
Posłuchała słów Pana i przyłożyła owalny przedmiot do odbytu. Przycisnęła go mocno, ale tym razem wsunął się bez problemu sprawiając jej przyjemność. Zmów wróciła do dalszych pieszczot mrucząc głośno. Pragnęła zaspokoić wzrok i zachcianki Pana. Otworzyła oczy i spojrzała na niego.
Jęknęła z podniecenia i przerażenia. Po bokach jej pana stało dwóch nagich mężczyzn z potężnymi członkami, którzy wpatrywali się w nią. Dłonie mieli splecione za plecami i prężyli biodra. Członki poskakiwały, w rytm oddechu mężczyzn. Umięśnione i lśniące ciała od potu przyprawiały o dreszcze kobietę.
Oprawca machnął na mężczyzn, którzy podeszli do Marty. Kobieta spanikowała widząc zbliżające się członki i podskoczyła wyciągając różowy przedmiot z tyłka. Syknęła głośno marszcząc nos i spoglądając przestraszona w puste oczy Pana.
- Masz ich zadowolić - powiedział.
Marta spojrzała na jednego, a potem na drugiego. Ich ciała były umięśnione jak u gladiatorów, a ich miecze były w pełni przygotowane do ataku. Obaj byli brunetami z ostrymi rysami twarzy i bardzo podobnymi do siebie. Kobieta jęknęła, gdy poczuła potężne dłonie na ramionach. Jednen z gladiatorów musnął delikatnie skórę, a ona skuliła się na fotelu. Spojrzała na Pana, który miał przerażająco poważny wyraz twarzy. Jęknęła cicho uświadamiając sobie, że nie spełnia jego oczekiwań.
Blondynka zerwała się z fotela i chwyciła w objęcia gladiatora. Szepnęła mu do ucha patrząc prosto w oczy mężczyzny i uśmiechnęła się, gdy brunet usiadł wygodnie. Podeszła do drugiego kładąc smukłą dłoń na twardym trzonie i zaczęła słodko poruszać ustami nie spuszczając wzroku z Pana. Poważny wyraz twarzy mężczyzny ustąpił zdziwieniu, ale oczy nadal pozostawały pustką.
Marta odwróciła się do fotela i padła na kolana. Wzięła potężnego kutasa do ust i zaczęła ssać namiętnie i dziko poruszając głową. Mężczyzna sapał głośno, a jego mięśnie naprężyły się. Drugi gladiator chwycił czarną buteleczkę i wylał zawartość na dłoń. Zaczął oliwić członka ściskając mocno w dłoni. Marta poderwała się wypinając zgrabny tyłek w stronę Pana, który przyglądał się z zainteresowaniem. Kobieta weszła na bruneta i nakierowała kutasa na gorącą pochwę. Biodra opadły, a z jej ust wyrwał się głośny jęk rozkoszy. Zaczęła unosić się rytmicznie ślizgając się po sztywnym trzonie powodując, że zanurzał się on głębiej. Pochyliła się by Pan mógł dokładniej obserwować jej poczynania i spojrzała na drugiego gladiatora, który był gotów do zabawy. Skinęła głową jęcząc głośno, a jej dłonie spoczęły na oparciu mocno je zaciskając. Wbiła paznokcie głęboko w poduszkę zaciskając zęby i prężąc swój zgrabny tyłek. Brunet podszedł i nakierował potężnego członka międczy pośladki. Naparł na ciasną różę z całej siły. Kobieta wrzasnęła czując jak kutas rozdziera jej ciało wchodząc gwałtownie w tyłek. Wbiła jeszcze mocniej paznokcie w poduszkę oparcie fotela i pojękiwała. Mężczyźni zaczęli rytmicznie poruszać biodrami penetrując jej wnętrze.
Marta prężyła się wypinając tyłek pozwalając by oba kutasy zanurzały się głęboko w jej ciało. Podniecenie zalewało jej umysł powodując zaćmienie przed oczami. Czuła każdy mięsień ciała pracujący wraz z dwoma mężczyznami. Rytmiczne skurcze pochwy i odbytu doprowadzały gladiatorów do wytrysku. Ona sama wiła się pomiędzy nimi wyjąc z rozkoszy i czując nadchodzący orgazm. Poczuła jak oba członki wystrzelają wypełniając jednocześnie każdy zakamarek jej ciała. Kobieta wrzasnęła czując skurcz wszystkich mięśni i potężną rozkosz spływającą po skórze. Orgazm powodował, że wszystkie jej mięśnie zaczęły się skurczać. Jęknęła przeciągle rozrywając materiał oparcia fotela.
- Dość - syknął mężczyzna.
Brunet wyślizgnął się z jej tyłka, a wraz z nim duża porcja gorącej spermy wypłynęła pieszcząc delikatnie wrażliwą skórę. Drugi gladiator uniósł jej biodra powodując, że kolejny kutas opuściła jej ciało. Fala rozkoszy ponownie zalała jej ciało, gdy ocierała się o jego tors. Wymknął się spod jej objęć i stanął obok Pana.
Kobieta spojrzała zmęczonym wzrokiem na mężczyzn. Dwaj gladiatorzy opuszczali salon, a jej Pan wpatrywał się w nią zadowolony. Uśmiechał się, a w jego oczach dostrzegła mały płomyk, który błyskawicznie zniknął.
Mężczyzna pozostawił ją na podłodze z gorącym nasieniem wypełniającym jej obolałe łono. W ciele czuła jeszcze ogromne podniecenie na myśl o rzeczach, które z nią wyprawiał, ale temu uczuciu jeszcze towarzyszyło zmęczenie. One spowodowało, że ledwo podniosła się i zsunęła spódniczkę zasłaniając swoje wdzięki. Skrępowanymi dłońmi odwiązała krawat, który swobodnie opadł na ramiona i przyjrzała się swoim smukłym palcom. Były one zaczerwienione, a nadgarstki bardzo obolałe. Zębami chwyciła za jeden koniec i próbowała rozsupłać więzy.
Zauważyła na półce plik banknotów i białą kartkę wielkości wizytówki. Serce zabiło jej mocniej i zaczęła szarpać krępujące ją więzy. Czuła w swoim wnętrzu spermę mężczyzny, która wypływała z pieczącej pochwy. Uczucie to przyprawiało ją o dreszcze, które wstrząsały całym ciałem, a podniecenie znów zaczęło wzrastać. To wszystko potęgował widok małej białek kartki papieru, która była oparta o banknot. Pragnęła na odwrocie dostrzec cyfry układające się w numer telefonu. Dała sobie spokój z więzami, które lekko popuściły i sięgnęła po wizytówkę z bijącym sercem. Chwyciła ją w czerwone palce czując grubość papieru i odwróciła.
- Kurwa! - jęknęła.
Wpatrywała się w czaszkę na białym tle kartki papieru. Tą samą czaszkę, którą miał na pasku przy spodniach. Jej ciałem zawładnęła wściekłość i zaczęła się szarpać na wszystkie strony. Obfita porcja nasienia wypłynęła z jej pochwy, a więzy na nadgarstkach zacisnęły się mocniej. Uspokoiła się oddychając głęboko, a w głowie szumiało od wściekłości i podniecenia, które wzrastało do momentu, aż ujrzała kartkę.
Wykorzystał ją i zażartował sobie w perfidny sposób. Na dodatek zostawił sporą sumę pieniędzy jakby była dziwką. Upuściła kartkę na podłogę i chwyciła banknoty biorąc zamach, ale powstrzymała się przed rzuceniem ich o ścianę. Nic by nie dało, tylko to, że pliczek odbiłby się i powrócił jak bumerang, ale z drugiej strony była to spora suma pieniędzy. Tajemniczy oprawca mógł pozwolić sobie na pozostawienie tak dużej zapłaty. Zaczęło ją ciekawić skąd się wziął w jej przedziale i dlaczego ją tak potraktował? Przecież była tylko zwykłą kobietą siedzącą naprzeciwko pragnącą zwrócenia na siebie uwagi. I otrzymała to czego chciała, ale nie sądziła, że w taki sposób.
Uśmiechnęła się wsuwając banknoty do torebki i zaczęła mozolną walkę z więzami. Nie wszystko było takie złe na pierwszy rzut oka.
Rzuciła wściekłe spojrzenie na kartkę i zdziwiła się. Podczas szamotania z węzłami, które popuściły i wydostała dłonie, przypadkowo nadepnęła na białą powierzchnię. Odcisk buta był bardzo niewyraźny, ale jej uwagę przykuła wypukłość na kartce układająca się w przypadkowe cyfry. Serce zaczęło bić mocniej, gdy pochyliła się chwyciła bezużyteczną wizytówkę. Okazało się, że pod czaszką był wytłoczony numer telefonu. Uśmiechnęła się pod nosem zadowolona z siebie.
Nie pozostawił jej samej.
- Słucham? - odezwał się męski głos w słuchawce.
Serce zabiło mocniej, gdy znów w uszach zabrzęczały jego słowa. Podniecenie momentalnie w jej ciele wzrosło i nie mogła wydusić z siebie żadnego dźwięku. Stała z słuchawką przy uchu myśląc gorączkowo jak zacząć rozmowę. Nie wiedziała kompletnie jak on ma na imię i czy w ogóle zwrócił na nią uwagę.
- Więc domyśliłaś się do czego służy moja wizytówka - powiedział mężczyzna śmiejąc się do słuchawki.
- Eee...
- Przyśle ci wiadomość o miejscu i dacie spotkanie. Masz ładnie się prezentować. Nie przynieś mi wstydu!
Rozłączył się pozostawiając ją znów zagubioną we własnych myślach. Kobieta westchnęła nie wiedząc jak ma zareagować na jego słowa. Znów potraktował ją przedmiotowo jak dziwkę. Nie! Dla niej czasem ma się szacunek, a ona stała się jego rzeczą. Zabawką!
Taksówka wjechała na żwirowy podjazd prowadzący do dużego domu zbudowanego z czerwonej cegły. Wznosił się na dwa piętra w górę i zakończony był dachem pokrytym dachówką. Jedną ze ścian obrastał bluszcz, którego liście i pnącza pięły się po gładkich cegłach. Dom był wybudowany w stylu wiktoriańskim z oknami, które wychodziły na podwórze. Samochód zatrzymał się naprzeciwko schodów prowadzących na taras, a po drugiej stronie stała fontanna, lecz nie tryskała ona wodą. Przedstawiała półnagą kobietę, której wdzięki skąpo zakrywała falująca szata.
Marta wysiadła z taksówki i weszła po schodach na dużą werandę. Miała na sobie czarną obcisłą sukienkę sięgającą jej do połowy łydek. Materiał opinał jej ciało uwydatniając jej kobiece wdzięki. Zgrabne biodra poruszały się, gdy pokonywała kolejne stopnie. Piersi w głębokim dekolcie unosiły się w szybkim oddechu. Kobieta nerwowo ściskała małą czarną torebkę w dłoniach oczekując nieznanego. Poprawiła rozpuszczone włosy i zerknęła w szybę obok drzwi czy makijaż nie został uszkodzony podczas podróży. Czerwona szminka powiększała jej usta, a zadarty nos sprawiał, że jej krągła twarz nabrała drapieżnego wyglądu.
Stanęła przed dużymi drzwiami z ogromną kołatką przedstawiającą czaszkę z wizytówki i klamry paska tajemniczego mężczyzny. Uniosła dłoń by zapukać, ale wrota same się otworzyły i stanął w nich on. Serce zabiło mocniej, a krew w żyłach się zagotowała na widok przystojnego blondyna. Uśmiechał się do niej, a w oczach nadal panowała pustka. Podniecenie zaczęło w niej rosnąć, gdy jego wzrok wędrował po jej ciele sprawdzając każdy szczegół ubioru jaki kazał jej wybrać.
- Doskonale - powiedział i przesunął się w drzwiach wpuszczając ją do środka.
Marta przekroczyła próg domu biorąc głęboki wdech i zachwycając się zapachem perfum mężczyzny. Obserwował jej ruchy, a ona starała się, żeby były płynne i podniecające. Pragnęła ponownie, by stał się jej oprawcą. Marzyła przez kilka nocy by wziął ją w wygodnym łóżku i zadowolił się jej ciałem. Pragnęła zostać jego dziwką.
Mężczyzna wskazał jej drogę do salonu. Przeszła przez hol, z którego wychodziły schody prowadzące na dwa kolejne piętra. Wysokość pomieszczenia sięgała aż po sam dach, gdzie zamocowany był ogromny żyrandol, którego kryształy poruszały się odbijając światło na różne strony mieniąc się kolorami.
- Przepraszam, że nie zapytałam wcześniej - zaczęła Marta. - Jak ma pan na imię?
- Zwracaj się do mnie: Pan - podkreślił ostatnie słowo.
Marta zerknęła w jego oczy i znów poczuła przerażenie mieszające się z pożądaniem. Pragnęła zatopić się w jego spojrzeniu i błądzić w bezkresnej ciemności przygotowana na wezwanie by spełnić jego uciechy.
Przez kilka dni, nim wykonała telefon chodziła jak obłąkana oglądając się za ramię spoglądając na każdego mężczyznę, który rzucił jej spojrzenie. Chciała wśród tłumu zobaczyć swojego oprawcę. Dowiedzieć się, że to on za nią się ugania i nie może się doczekać spotkania. Lecz się myliła! Ona przerwała pierwsza milczenie, gdyż rosnące podniecenie nie dawało jej spokoju. Po rozmowie znów nastało kilka dnie przerwy, które spędziła bezustannie patrząc się na ekran telefonu komórkowego. Gdy nadeszła wiadomość czytała ją z zapartym tchem i spełniła każdą wskazówkę zawartą w tekście. Pragnęła zaspokoić swojego oprawcę.
Otrzymawszy wiadomość z datą i miejscem spotkania omal nie wrzasnęła na wykładzie. Ludzie patrzyli na nią kątem oka obserwując jej dziwne zachowanie. Wierciła się nerwowo i pragnęła jak najszybciej wydostać się z sali, ale musiała następne kilka dni czekać by podjechać taksówką pod wskazany adres.
Znajdowała się z swoim mężczyzną, który mierzył ją wzrokiem. Czuła płomienie panujące w jej ciele, które smagały podniecenie. Uśmiechnęła się nerwowo czując jak jej łono jest bardzo wilgotne. Produkował niewyobrażalne ilości kobiecych soków, gdy puste oczy przesuwały się po krągłościach.
- Proszę - powiedział mężczyzna wskazując dłonią szklany stół, na którym znajdowało się kilka prezentów.
Marta zobaczyła różowy opływowy kształt na gładkiej tafli przezroczystego szkła przez które było widać wypolerowany lśniący parkiet. Był zagięty, a rozpoczynał się zgrubieniem zwężającym się w połowie i zakończony drobnym uchwytem. Obok znajdowała się czarna plastikowa buteleczka z białymi napisami, ale z daleka nie mogła rozpoznać nazwy. Na stole znajdował się jeszcze skórzany pasek z czerwoną kulką, która służyła jako knebel. Kobieta spojrzała na mężczyznę, a w jej oczach płonęło porządnie.
- Zdejmij sukienkę - usłyszała rozkaz.
Kobieta odgarnęła włosy z pleców by rozpiąć zamek, lecz mężczyzna chwycił zapięcie i delikatni pociągnął w dół. Odgłos cichego skrzypienia metalu przyprawił ją o gęsią skórkę. Czuła jak obcisły materiał staje się luźniejszy i osuwa się z jej ramion. Podniecenie w jej ciele eksplodowało i cicho stęknęła, gdy poczuła ciepłe dłonie Pana zsuwające sukienkę. Upadła na podłogę z cichym szelestem, a kobieta zerknęła przez ramię. Mężczyzna odszedł w stronę sofy i rozsiadł się wygodnie nie spoglądając na jej kształtne ciało. Poczuła powiew chłodu muskający skórę, która jeżyła się od nadmiaru bodźców. Według zaleceń Pana miała na sobie czarne pończochy opinające mocno jej uda. Krągłe piersi poruszały się w rytmie przyspieszonego oddechu, a łono pulsowało rządzą. Soki wydobywające się z pochwy zaczęły drażnić jej uda przyprawiając ją o dreszcze.
- Włóż to w tyłek - powiedział uśmiechając się. Jego puste oczy zwróciły się w jej stronę mrożąc krew w żyłach. Przestraszyła się powagi, która widniała na jego twarzy.
Marta podeszła do stołu i zgarnęła owalny przedmiot. Rzuciła spojrzenie na czarną buteleczkę, a biały napis okazał się drobnym rysunkiem czaszki ze skrzydłami wychodzącymi z jej boków. Zerknęła na mężczyznę, który skinął dłonią zachęcając ją do prezentacji. Kobieta wzięła i odkorkowała butelkę. Pociągnęła nosem wdychając delikatną woń żelu, która bardziej przypominała jej szpitalne leki niż przyjemny zapach. Nie chciała zawieść oczekiwać Pana, który przyglądał się każdemu ruchowi. Jego męskość nadal spoczywała spokojnie między nogami czekając na dalszy rozwój wydarzeń.
Kobieta usiadła na skraju fotela znajdującego się naprzeciwko tajemniczego mężczyzny i poderwała złączone nogi w górę. Zaprezentowała Panu wilgotną muszelkę i różową różę. Wylała zawartość butelki na owalny koniec wibratora, który powędrował między pośladki delikatnie przecierając się między nimi. Wcierała żel w rowek pieszcząc powoli i przygotowując się do penetracji. Owalna główka była dosyć spora i mógł być problem z wciśnięciem jej. Spojrzała na Pana, który przyglądał się w skupieniu. Nie mogła sprawić, aby się zniecierpliwił.
Wyprostowała różowy przedmiot, który ślizgał się między pośladkami i naparła na różę. Wdarła się odrobinę, ale jej mięśnie zacisnęły się gwałtownie powodując ból. Promieniował on od pośladków po całym ciele, ale nie przerywała czynności. Wciskała w siebie mocniej zaciskając powieki, a jej dłoń zaczęła się trząść odmawiając posłuszeństwa. Czuła jak owalny kształt wdziera się w tyłek przeciskając się powoli. Nagle jęknęła, gdy owalne główka zanurzyła się przesuwając się w stronę węższej części. Była wewnątrz i delikatnie poruszała wibratorem na boki. Oddychała głęboko, a ból towarzyszący wpychaniu przedmiotu potęgował podniecenie. Płonęła w środku żywym ogniem i podsycała go pieszcząc się intensywniej. Druga dłoń kobiety wślizgnęła się między nogi, a jej palce zaczęły tańczyć na wilgotnej muszelce. Przesuwała je wzdłuż, a potem zanurzała się głębiej. Pojękiwała mając zaciśnięte powieki. Delektowała się każdym drobnym doznaniem jakie przynosił jej owalny przedmiot znajdujący się w tyłku.
- Wysuń go - syknął mężczyzna.
Marta wykonała polecenie i zaczęła wyciągać sztywnego gościa z jej tyłka. Przesuwał się powoli torując sobie drogę, która była już o wiele łatwiejsza. Nagle wyślizgnął się z jej ciała, a mięśnie zacisnęły się mocno. Fala bólu spotęgowała ogromne podniecenie ogarniające jej umysł. Jęknęła głośno, a dłonią zaczęła masować obolałą różę.
- Włóż!
Posłuchała słów Pana i przyłożyła owalny przedmiot do odbytu. Przycisnęła go mocno, ale tym razem wsunął się bez problemu sprawiając jej przyjemność. Zmów wróciła do dalszych pieszczot mrucząc głośno. Pragnęła zaspokoić wzrok i zachcianki Pana. Otworzyła oczy i spojrzała na niego.
Jęknęła z podniecenia i przerażenia. Po bokach jej pana stało dwóch nagich mężczyzn z potężnymi członkami, którzy wpatrywali się w nią. Dłonie mieli splecione za plecami i prężyli biodra. Członki poskakiwały, w rytm oddechu mężczyzn. Umięśnione i lśniące ciała od potu przyprawiały o dreszcze kobietę.
Oprawca machnął na mężczyzn, którzy podeszli do Marty. Kobieta spanikowała widząc zbliżające się członki i podskoczyła wyciągając różowy przedmiot z tyłka. Syknęła głośno marszcząc nos i spoglądając przestraszona w puste oczy Pana.
- Masz ich zadowolić - powiedział.
Marta spojrzała na jednego, a potem na drugiego. Ich ciała były umięśnione jak u gladiatorów, a ich miecze były w pełni przygotowane do ataku. Obaj byli brunetami z ostrymi rysami twarzy i bardzo podobnymi do siebie. Kobieta jęknęła, gdy poczuła potężne dłonie na ramionach. Jednen z gladiatorów musnął delikatnie skórę, a ona skuliła się na fotelu. Spojrzała na Pana, który miał przerażająco poważny wyraz twarzy. Jęknęła cicho uświadamiając sobie, że nie spełnia jego oczekiwań.
Blondynka zerwała się z fotela i chwyciła w objęcia gladiatora. Szepnęła mu do ucha patrząc prosto w oczy mężczyzny i uśmiechnęła się, gdy brunet usiadł wygodnie. Podeszła do drugiego kładąc smukłą dłoń na twardym trzonie i zaczęła słodko poruszać ustami nie spuszczając wzroku z Pana. Poważny wyraz twarzy mężczyzny ustąpił zdziwieniu, ale oczy nadal pozostawały pustką.
Marta odwróciła się do fotela i padła na kolana. Wzięła potężnego kutasa do ust i zaczęła ssać namiętnie i dziko poruszając głową. Mężczyzna sapał głośno, a jego mięśnie naprężyły się. Drugi gladiator chwycił czarną buteleczkę i wylał zawartość na dłoń. Zaczął oliwić członka ściskając mocno w dłoni. Marta poderwała się wypinając zgrabny tyłek w stronę Pana, który przyglądał się z zainteresowaniem. Kobieta weszła na bruneta i nakierowała kutasa na gorącą pochwę. Biodra opadły, a z jej ust wyrwał się głośny jęk rozkoszy. Zaczęła unosić się rytmicznie ślizgając się po sztywnym trzonie powodując, że zanurzał się on głębiej. Pochyliła się by Pan mógł dokładniej obserwować jej poczynania i spojrzała na drugiego gladiatora, który był gotów do zabawy. Skinęła głową jęcząc głośno, a jej dłonie spoczęły na oparciu mocno je zaciskając. Wbiła paznokcie głęboko w poduszkę zaciskając zęby i prężąc swój zgrabny tyłek. Brunet podszedł i nakierował potężnego członka międczy pośladki. Naparł na ciasną różę z całej siły. Kobieta wrzasnęła czując jak kutas rozdziera jej ciało wchodząc gwałtownie w tyłek. Wbiła jeszcze mocniej paznokcie w poduszkę oparcie fotela i pojękiwała. Mężczyźni zaczęli rytmicznie poruszać biodrami penetrując jej wnętrze.
Marta prężyła się wypinając tyłek pozwalając by oba kutasy zanurzały się głęboko w jej ciało. Podniecenie zalewało jej umysł powodując zaćmienie przed oczami. Czuła każdy mięsień ciała pracujący wraz z dwoma mężczyznami. Rytmiczne skurcze pochwy i odbytu doprowadzały gladiatorów do wytrysku. Ona sama wiła się pomiędzy nimi wyjąc z rozkoszy i czując nadchodzący orgazm. Poczuła jak oba członki wystrzelają wypełniając jednocześnie każdy zakamarek jej ciała. Kobieta wrzasnęła czując skurcz wszystkich mięśni i potężną rozkosz spływającą po skórze. Orgazm powodował, że wszystkie jej mięśnie zaczęły się skurczać. Jęknęła przeciągle rozrywając materiał oparcia fotela.
- Dość - syknął mężczyzna.
Brunet wyślizgnął się z jej tyłka, a wraz z nim duża porcja gorącej spermy wypłynęła pieszcząc delikatnie wrażliwą skórę. Drugi gladiator uniósł jej biodra powodując, że kolejny kutas opuściła jej ciało. Fala rozkoszy ponownie zalała jej ciało, gdy ocierała się o jego tors. Wymknął się spod jej objęć i stanął obok Pana.
Kobieta spojrzała zmęczonym wzrokiem na mężczyzn. Dwaj gladiatorzy opuszczali salon, a jej Pan wpatrywał się w nią zadowolony. Uśmiechał się, a w jego oczach dostrzegła mały płomyk, który błyskawicznie zniknął.
Andrew Boock
Gwałt w pociągu.Powrót
Nagle Marta usłyszała szmer jakby ktoś poruszał się za drzwiami
przedziału. Boże tylko nie konduktor - pomyślała. Ku jej narastającemu
przerażaniu drzwi zaczęły się powoli uchylać. Stała z przywiązanymi
rękoma do półki na bagaże z zadartą spódnicą odkrywającą jej wdzięki i
majtkami w płonącej od pożądania pochwie. Gdy poruszała się materiał
przyjemnie ocierał wnętrze, sprawiając jej tym samym ogromną radość. W
drzwiach stanął jej ukochany oprawca. Jęknęła cicho na jego widok
zaciskając mocniej uda, a fala pożądania znów zalała jej umysł. Ile
jeszcze mogła znieść demonicznej rozkoszy, która rozsadzała jej ciało?
Spojrzała w jego puste przerażające oczy, które tak ją podniecały. Pochłaniał ją zimnym spojrzeniem. Mężczyzna podszedł do niej pozostawiając otwarte drzwi do przedziału. Kobieta zerknęła przerażona na pusty korytarz, w którym w każdej chwili mogły się pojawić się ludzie. Przyglądali by się jej nagości i sytuacji jaką zastali w przedziale.
- Myślałam, że mnie opuściłeś - powiedziała dysząc ciężko po ostatnim orgazmie.
- Wróciłem po bagaże - szepnął składając pocałunek na wilgotnym policzku od potu.
Chwycił torbę i zrobił krok do tyłu mierząc kobietę. Marta wbiła w niego zdumione oczy, które momentalnie zmieniły swój wyraz na błagający. Jęknęła zaciskając zęby zdając sobie sprawę z marnego położenia w jakim się znalazła. Była uwięziona, a materiał paska od płaszcza wrzynał się w nadgarstki.
- Proszę cię rozwiąż mnie - powiedziała błagalnie.
Oprawca przyjrzał się jej biustowi, który falował w szybkim oddechu i zjechał niżej. Podziwiał gładkie łona wypełnione przemoczonymi majtkami. Uśmiechnął się, ale jego oczy nadal były zimne.
- Podobało ci się? - zapytał.
Kobieta kiwnęła głową chwiejnie utrzymując się na zbolałych nogach. Skórcze przyszły w nieodpowiednim momencie i skrzywiła się z bólu, gdy mięsień łydki zmniejszył się gwałtownie, a ciało wypełniło nieprzyjemnie uczucie. Skrzywiła się podnosząc nogę do góry i tracąc równowagę, gdyż wysoki obcas nie utrzymał jej ciężaru. Zachwiała się niebezpiecznie i runęła w dół. Zamknęła zaciskając mocno zęby przygotowując się na potężny ból nadgarstków, ale poczuła ciepły dotyk na swoim ciele. Mężczyzna złapał ją i nie pozwolił by stała się jej krzywda. Szybko rozwiązał węzeł mocujący jej dłonie do półki na bagaże, lecz nadgarstki były nadal zakneblowane. Ręce opadły bezwładnie i poczuła tysiące igieł wbijających się przedramiona. Oprawca delikatnie rozmasował jej skórę pocierając dłońmi. Spojrzała w jego oczy i znów ogarnęło ją przerażenie. Zobaczyła nieprzeniknioną ciemność i brak jakiegokolwiek życie jak u trupa.
- Spokojnie - szepnął, a jago głos koił jej nerwy. - Tylko ja mam prawo do posługiwania tym ciałem.
Serce w piersi kobiety zaczęło mocniej bić, a tętno przyspieszyło. Przeraziła się jeszcze bardziej słysząc jego słowa. Uśmiechnął się do niej czule, lecz już nie odważyła spojrzeć mi prosto w oczy. Bała się panującej tam pustki.
- Szykuje się więc długa podróż... a ja mam wiele do zaoferowania - szepnął kojąc ją swym głosem.
Marta zamknęła oczy oddając się we władanie swojego mężczyzny i zamruczała przeciągliwie, gdy jego dłoń zaczęła pieścić piersi. Przesuwała się delikatnie muskając jej skórę i wzbudzając podniecenie. Serce waliło jej w klatce piersiowej, a oddech stał się nie równy i spazmatyczny. Znów przeżywała rozkosz w jego dłoniach wypychając swoje piersi do przodu. Nagle poczuła jak brutalnie wpycha dłoń między jej krągłości i szarpie materiałem sukienki, która zsunęła się odsłaniając wdzięki. Zanurzył w nich swoją głowę i zaczął pieścić spoconą skórę językiem przesuwając nim badawczo masując każdy centymetr kobiecych wdzięków. Marta jęczała prężąc się i oddając się rozkoszy, która wzmagała w jej ciele ogromne pokłady podniecenia pragnące zaspokojenia ze strony tajemniczego oprawcy.
Nagle zęby mężczyzny zacisnęły się na stwardniałym sutku kobiety, a z jej gardła wydobył się wrzask. Potężna dłoń zasłoniła jej usta kneblując ją mocnym uściskiem. Oprawca spojrzał na nią pustymi oczami, a ona przerażona wiła się w jego objęciach. Sutek piekł potężnym bólem wzmagającym podniecenie. Próbowała wydobyć z siebie jakiś dźwięk, ale mężczyzna uniemożliwiał jej wołanie o pomoc. Z resztą zamierzała wrzeszczeć z podniecenia, które paliło jej wnętrze.
- Nie chcesz, żebym cię znów zakneblował? - zapytał spokojnie z poważną miną, która wraz z widokiem pustych oczu tworzyła przerażający obraz mężczyzny pozbawionego wszelkich uczuć i zahamowań.
Znieruchomiała w jego objęciach nie wydając dźwięku, a uścisk jego dłoni zelżał i zsunęła się o szyi, którą oplatał krawat. Pogładził pieszczotliwie materiał i uśmiechnął się. Kobieta odetchnęła z ulgą tonąc w jego potężnych dłoniach.
Zdobyła się na odwagę i przesunęła smukłymi palcami po jego spodniach szukając męskiego wzgórka. Natrafiła na silny wzwód, który próbował rozerwać spodnie. Mężczyzna zacisnął dłoń na jej przedramieniu i szarpnął odrywając od pieszczenia przyrodzenia.
- Nie pozwoliłem ci, suko - powiedział przez zaciśnięte zęby groźnym tonem mrożącym krew w żyłach.
- Przepraszam - wyjąkała Marta odwracając spojrzenia od jego twarzy.
Oprawca delikatnie skierował ją na siedzenie i podszedł do drzwi przedziału. Kobieta nie miała odwagi by spojrzeć na niego i zawołać by nie odchodził, nie zostawiał jej tak rozpalonej w szczytowym momencie. Usłyszała dźwięk zasuwających się drzwi i pożałowała swojego wybryku. Pragnęła by mężczyzna pozostał i sponiewierał ją jak rasową niewolnicę.
- Wypnij się - usłyszała spokojny głos oprawcy.
Podniosła wzrok i spojrzała na niego przez łzy w oczach. Uśmiechnęła się ale nagle pobladła widząc jego poważny wyraz twarzy. Przestraszyła się jego pustych oczu. Posłusznie podniosła się i stanęła na nogach. Odwróciła się wypinając pośladki i przez cały czas czuła jak w jej pochwie wilgotny materiał przesuwa się pieszcząc jej wnętrze. Jęknęła cicho dając upust swojemu podnieceniu, które kotłowało się z każdą chwilą. Oddychał ciężko pochylona prezentując zaczerwienione pośladki od poprzedniego lanie. Spodziewała się kolejnych batów za nieposłuszeństwo.
- Wybacz mi - szepnęła, dodając głośniej: - Panie!
Poczuła opuszki palców na piekącej skórze. Odruchowo cofnęła pośladki, ale znów je wypięła nie chcąc drażnić mężczyzny. Przesuwał on delikatnie dłonią po jaj wdziękach masując każdy centymetr obolałej skóry. Jego dotyk sprawiał jej ogromną rozkosz i podsycał płonący wewnątrz ciała ogień. Palce przesunęły się i powoli wkradły się do środka pochwy. Wślizgnęły się bez problemu i odnalazły majtki, które powoli zaczynał wyciągać. Kobieta jęknęła głośno uginając kolach nie mogąc wytrzymać ogromnej rozkoszy. Przeżywała kolejne fale uniesienia zaciskając mocno zęby, gdy bielizna wyślizgnęła się z jej pochwy. Odetchnęła z ulgą rozluźniając się.
- Wyliż! - rozkazał oprawca.
Marta odwróciła się spoglądając mglistym wzrokiem na wilgotną bieliznę zwisającą z palca mężczyzny. Kobieta pochyliła się, a w jej nozdrza uderzyła mocna woń jej łona przyprawiając ją o zawrót głowy. Delikatnie musnęła językiem zbierając obfite krople soków. Skrzywiła się czując kwaśno-słony posmak w ustach. Spojrzała na mężczyznę, który uśmiechał się zadowolony oglądając jej uległość. Ponownie przesunęła językiem po materiale i wsunęła go do ust wysysając wszystko. Zaczęła mruczeć i delektować się smakiem kobiecego łona. Nigdy nie przypuszczała, że będzie pragnęła upokorzenia, które takją podniecało. Rozkoszowała się uśmiechem mężczyzny o pustym spojrzeniu. Pragnęła go zaspokoić.
Ukochany oprawca wepchnął jej bieliznę do ust. Kobieta zadławiła się materiałem i zaczęła kaszleć. Gwałtownie zakryła usta nie pozwalając wilgotnym majtkom wypaść z nich. Uspokoiła się i nie przerywała wysysania soków z materiału.
- Weź go do ust! - usłyszała kolejny rozkaz.
Mężczyzna usiadł rozpinając mroczną klamrę przy pasku i rozporek. Wyjął potężnego kutasa, który wystrzelił z majtek. Marta sapnęła przełykając głośno ślinę wraz z sokami swojej pochwy i wypluła majtki. Przyglądała się prężącemu członkowi, który był nabrzmiały do granic możliwości. Pochyliła się nad nim i spojrzała na mężczyznę, którego twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Przyglądał się jej ruchom bez cienia zainteresowania.
Kobieta pochyliła głowę i delikatnie dotknęła nabrzmiałego kutasa. Jego skóra była przyjemna, gdy poruszała po sztywnym trzonie palcami pieszcząc go powoli. Pocałowała wrażliwą główkę zerknąwszy na niego, ale nadal była on obojętny. Zagłębiła połowę członka w swoje usta omal się uławiając i dostrzegła cień zadowolenia przemykający po twarzy. Ssała namiętnie pieszcząc delikatnie językiem zakamarki kształtnej główki. Mężczyzna wyprężył biodra i gwałtownie chwycił ją za długie blond włosy i przycisnął do bioder. Olbrzymi kutas wdarł się głęboko do gardła powodując, że nie mogła złapać tchu. Duża porcja śliny wyciekła z jej ust, gdy szamotała się w jego objęciach. Dusiła się nabrzmiałym kutasem penetrującym jej przełyk. Po chwili oderwał ją od siebie pozwalając złapać trochę powietrza. Marta łapczywie wdychała potrzebny tlen, ale mężczyzna nadal nie był zaspokojony jej pieszczotami i ponownie ściągną głowę w dół. Wepchnął głęboko kutasa w gardło ponownie dusząc ją. Biła pięściami w jego uda i podbrzusze próbując się wyrwać, ale jego uścisk był zbyt potężny. Nagle zacisnęła zęby na jego członku sprawiając, że partner syknął z bólu i poderwał jej głowę. Jedną dłonią ściskał włosy podnosząc do góry, a drugą wziął zamach i wymierzył cios w policzek. Kobieta jęknęła głośno czując w ustach krew z rozciętej wargi i smak jego członka. Podniecenie w jej głowie eksplodowała i wyrwała się z uścisku mężczyzny pozbawiając się małego kłębka włosów. Dopadła się do nabrzmiałego kutasa połykając głęboko poruszając morderczo głową w górę i w dół. Ssała go intensywnie obracając językiem, a duże porcie śliny spływały na jego podbrzusze. Ona sama była umazana na całej twarzy, a z oczy płynęły łzy. Policzki były zabarwione na czarno od tuszu. Pragnęła zadowolić swojego pana sprawiając mu wiele przyjemności.
Nagle oderwał ją i odepchnął, a na jego twarzy widniało zadowolenia oraz błogi uśmiech. Pragnęła poczuć nabrzmiałego kutasa w sobie, gdy zauważyła jak podrygiwał. Domyśliła się, że był bliski spełniania i wyciągnęła dłoń delikatnie pieszcząc ściągając skórkę z czubka.
Mężczyzna poderwał się gwałtownie i wymierzył kolejny policzek w obolałą twarz. Kobieta zawyła po otrzymaniu ciosu, a jej włosy zasłoniły spoconą i umazaną twarz. Poderwał ją i przydusił całym swoim ciałem do ściany. Ledwo łapała powietrze w płuca. Czuła jego oddech na karku, który sprawiał, że podniecenie w jej ciele znów podskoczyło i zbliżała się do kolejnego morderczego szczytu. Przeczuwała już, że po kolejnym orgazmie nie będzie miała już siły.
Nagle mężczyzna poderwał jej nogę do góry, a drugą dłonią nakierował swojego kutasa na gorącą pochwę. Naparł na nią bardzo agresywnie wciskając się w otarte wnętrze. Nie zdawała sobie sprawy, że jej słodka muszelka jest podrażniona od bielizny, która uprzednio znajdowała się w niej. Jęknęła głośno czując palący ból promieniujący od łona w górę. Mężczyzna przysłonił usta dłonią i pociągnął to tyłu. Kobieta wygięła się wypinając pośladki i dopiero teraz poczuła jak jest rozpalony. Penetrował ją sztywnym jak kamień członkiem wdzierając się z każdym pchnięciem coraz głębiej i sprawiając jej ogromną przyjemność. Czuła płonącą rozkosz, którą podsycał piekący ból. Tortura łechtała jej wewnętrzne podniecenie, które ogarniało ją powodując, że przed oczami pojawiały się ciemne plamy. Wraz z nadchodzącym orgazmem przybywała ciemność.
Oprawca rytmicznie poruszał biodrami zabierając na skraj wyczerpania jej ciało. Próbowała krzyczeć z rozkoszy ale dławiła się dłonią mężczyzny. Zwolnił uścisk na ustach i ześlizgnął się do krawatu założonego na jej szyi. Pociągnął wolny koniec, a materiał zacisnął się mocniej dusząc ją. Przed oczami zaczęła zapadać mgła, a rozkosz rozchodziła się po ciele. Czuła ogromne ciepło wypełniające jej pochwę. Nacisk więzów stał się mocniejszy, a jej nogi traciły podparcie. Osuwała się bezwładnie na podłogę. Członek mężczyzny wyślizgnął się z jej pochwy, a potężny orgazm wstrząsnął jej umysłem powodując, że zaczęła spadać w przepaść ciemności.
Straciła przytomność wydając z siebie przeciągliwy syk wypuszczając powietrze z płuc. Legła bezwładnie na podłodze u stóp oprawcy, który uśmiechał się, a z jego kutasa spadały kroplę spermy prosto na czarną sukienkę. Uśmiechnął się pod nosem, a jego spojrzenie nadal pozostało zimne i puste. Pochylił się nad kobietą i poluźnił więzy na szyi, na której zostały czerwone kręgi.
Tajemniczy podróżny dźwignął się na nogach wsuwając swoją męskość do spodni. Rozejrzał się czujnie po przedziale, w którym panował zaduch. Po zaparowanych szybach spływały obfite krople. Chwycił torbę i położył na półce przy oknie plik banknotów wraz z małą białą karteczką.
Odszedł od bezwładnej kobiety, której krągłe piersi falowały w rytm oddechu.
Spojrzała w jego puste przerażające oczy, które tak ją podniecały. Pochłaniał ją zimnym spojrzeniem. Mężczyzna podszedł do niej pozostawiając otwarte drzwi do przedziału. Kobieta zerknęła przerażona na pusty korytarz, w którym w każdej chwili mogły się pojawić się ludzie. Przyglądali by się jej nagości i sytuacji jaką zastali w przedziale.
- Myślałam, że mnie opuściłeś - powiedziała dysząc ciężko po ostatnim orgazmie.
- Wróciłem po bagaże - szepnął składając pocałunek na wilgotnym policzku od potu.
Chwycił torbę i zrobił krok do tyłu mierząc kobietę. Marta wbiła w niego zdumione oczy, które momentalnie zmieniły swój wyraz na błagający. Jęknęła zaciskając zęby zdając sobie sprawę z marnego położenia w jakim się znalazła. Była uwięziona, a materiał paska od płaszcza wrzynał się w nadgarstki.
- Proszę cię rozwiąż mnie - powiedziała błagalnie.
Oprawca przyjrzał się jej biustowi, który falował w szybkim oddechu i zjechał niżej. Podziwiał gładkie łona wypełnione przemoczonymi majtkami. Uśmiechnął się, ale jego oczy nadal były zimne.
- Podobało ci się? - zapytał.
Kobieta kiwnęła głową chwiejnie utrzymując się na zbolałych nogach. Skórcze przyszły w nieodpowiednim momencie i skrzywiła się z bólu, gdy mięsień łydki zmniejszył się gwałtownie, a ciało wypełniło nieprzyjemnie uczucie. Skrzywiła się podnosząc nogę do góry i tracąc równowagę, gdyż wysoki obcas nie utrzymał jej ciężaru. Zachwiała się niebezpiecznie i runęła w dół. Zamknęła zaciskając mocno zęby przygotowując się na potężny ból nadgarstków, ale poczuła ciepły dotyk na swoim ciele. Mężczyzna złapał ją i nie pozwolił by stała się jej krzywda. Szybko rozwiązał węzeł mocujący jej dłonie do półki na bagaże, lecz nadgarstki były nadal zakneblowane. Ręce opadły bezwładnie i poczuła tysiące igieł wbijających się przedramiona. Oprawca delikatnie rozmasował jej skórę pocierając dłońmi. Spojrzała w jego oczy i znów ogarnęło ją przerażenie. Zobaczyła nieprzeniknioną ciemność i brak jakiegokolwiek życie jak u trupa.
- Spokojnie - szepnął, a jago głos koił jej nerwy. - Tylko ja mam prawo do posługiwania tym ciałem.
Serce w piersi kobiety zaczęło mocniej bić, a tętno przyspieszyło. Przeraziła się jeszcze bardziej słysząc jego słowa. Uśmiechnął się do niej czule, lecz już nie odważyła spojrzeć mi prosto w oczy. Bała się panującej tam pustki.
- Szykuje się więc długa podróż... a ja mam wiele do zaoferowania - szepnął kojąc ją swym głosem.
Marta zamknęła oczy oddając się we władanie swojego mężczyzny i zamruczała przeciągliwie, gdy jego dłoń zaczęła pieścić piersi. Przesuwała się delikatnie muskając jej skórę i wzbudzając podniecenie. Serce waliło jej w klatce piersiowej, a oddech stał się nie równy i spazmatyczny. Znów przeżywała rozkosz w jego dłoniach wypychając swoje piersi do przodu. Nagle poczuła jak brutalnie wpycha dłoń między jej krągłości i szarpie materiałem sukienki, która zsunęła się odsłaniając wdzięki. Zanurzył w nich swoją głowę i zaczął pieścić spoconą skórę językiem przesuwając nim badawczo masując każdy centymetr kobiecych wdzięków. Marta jęczała prężąc się i oddając się rozkoszy, która wzmagała w jej ciele ogromne pokłady podniecenia pragnące zaspokojenia ze strony tajemniczego oprawcy.
Nagle zęby mężczyzny zacisnęły się na stwardniałym sutku kobiety, a z jej gardła wydobył się wrzask. Potężna dłoń zasłoniła jej usta kneblując ją mocnym uściskiem. Oprawca spojrzał na nią pustymi oczami, a ona przerażona wiła się w jego objęciach. Sutek piekł potężnym bólem wzmagającym podniecenie. Próbowała wydobyć z siebie jakiś dźwięk, ale mężczyzna uniemożliwiał jej wołanie o pomoc. Z resztą zamierzała wrzeszczeć z podniecenia, które paliło jej wnętrze.
- Nie chcesz, żebym cię znów zakneblował? - zapytał spokojnie z poważną miną, która wraz z widokiem pustych oczu tworzyła przerażający obraz mężczyzny pozbawionego wszelkich uczuć i zahamowań.
Znieruchomiała w jego objęciach nie wydając dźwięku, a uścisk jego dłoni zelżał i zsunęła się o szyi, którą oplatał krawat. Pogładził pieszczotliwie materiał i uśmiechnął się. Kobieta odetchnęła z ulgą tonąc w jego potężnych dłoniach.
Zdobyła się na odwagę i przesunęła smukłymi palcami po jego spodniach szukając męskiego wzgórka. Natrafiła na silny wzwód, który próbował rozerwać spodnie. Mężczyzna zacisnął dłoń na jej przedramieniu i szarpnął odrywając od pieszczenia przyrodzenia.
- Nie pozwoliłem ci, suko - powiedział przez zaciśnięte zęby groźnym tonem mrożącym krew w żyłach.
- Przepraszam - wyjąkała Marta odwracając spojrzenia od jego twarzy.
Oprawca delikatnie skierował ją na siedzenie i podszedł do drzwi przedziału. Kobieta nie miała odwagi by spojrzeć na niego i zawołać by nie odchodził, nie zostawiał jej tak rozpalonej w szczytowym momencie. Usłyszała dźwięk zasuwających się drzwi i pożałowała swojego wybryku. Pragnęła by mężczyzna pozostał i sponiewierał ją jak rasową niewolnicę.
- Wypnij się - usłyszała spokojny głos oprawcy.
Podniosła wzrok i spojrzała na niego przez łzy w oczach. Uśmiechnęła się ale nagle pobladła widząc jego poważny wyraz twarzy. Przestraszyła się jego pustych oczu. Posłusznie podniosła się i stanęła na nogach. Odwróciła się wypinając pośladki i przez cały czas czuła jak w jej pochwie wilgotny materiał przesuwa się pieszcząc jej wnętrze. Jęknęła cicho dając upust swojemu podnieceniu, które kotłowało się z każdą chwilą. Oddychał ciężko pochylona prezentując zaczerwienione pośladki od poprzedniego lanie. Spodziewała się kolejnych batów za nieposłuszeństwo.
- Wybacz mi - szepnęła, dodając głośniej: - Panie!
Poczuła opuszki palców na piekącej skórze. Odruchowo cofnęła pośladki, ale znów je wypięła nie chcąc drażnić mężczyzny. Przesuwał on delikatnie dłonią po jaj wdziękach masując każdy centymetr obolałej skóry. Jego dotyk sprawiał jej ogromną rozkosz i podsycał płonący wewnątrz ciała ogień. Palce przesunęły się i powoli wkradły się do środka pochwy. Wślizgnęły się bez problemu i odnalazły majtki, które powoli zaczynał wyciągać. Kobieta jęknęła głośno uginając kolach nie mogąc wytrzymać ogromnej rozkoszy. Przeżywała kolejne fale uniesienia zaciskając mocno zęby, gdy bielizna wyślizgnęła się z jej pochwy. Odetchnęła z ulgą rozluźniając się.
- Wyliż! - rozkazał oprawca.
Marta odwróciła się spoglądając mglistym wzrokiem na wilgotną bieliznę zwisającą z palca mężczyzny. Kobieta pochyliła się, a w jej nozdrza uderzyła mocna woń jej łona przyprawiając ją o zawrót głowy. Delikatnie musnęła językiem zbierając obfite krople soków. Skrzywiła się czując kwaśno-słony posmak w ustach. Spojrzała na mężczyznę, który uśmiechał się zadowolony oglądając jej uległość. Ponownie przesunęła językiem po materiale i wsunęła go do ust wysysając wszystko. Zaczęła mruczeć i delektować się smakiem kobiecego łona. Nigdy nie przypuszczała, że będzie pragnęła upokorzenia, które takją podniecało. Rozkoszowała się uśmiechem mężczyzny o pustym spojrzeniu. Pragnęła go zaspokoić.
Ukochany oprawca wepchnął jej bieliznę do ust. Kobieta zadławiła się materiałem i zaczęła kaszleć. Gwałtownie zakryła usta nie pozwalając wilgotnym majtkom wypaść z nich. Uspokoiła się i nie przerywała wysysania soków z materiału.
- Weź go do ust! - usłyszała kolejny rozkaz.
Mężczyzna usiadł rozpinając mroczną klamrę przy pasku i rozporek. Wyjął potężnego kutasa, który wystrzelił z majtek. Marta sapnęła przełykając głośno ślinę wraz z sokami swojej pochwy i wypluła majtki. Przyglądała się prężącemu członkowi, który był nabrzmiały do granic możliwości. Pochyliła się nad nim i spojrzała na mężczyznę, którego twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Przyglądał się jej ruchom bez cienia zainteresowania.
Kobieta pochyliła głowę i delikatnie dotknęła nabrzmiałego kutasa. Jego skóra była przyjemna, gdy poruszała po sztywnym trzonie palcami pieszcząc go powoli. Pocałowała wrażliwą główkę zerknąwszy na niego, ale nadal była on obojętny. Zagłębiła połowę członka w swoje usta omal się uławiając i dostrzegła cień zadowolenia przemykający po twarzy. Ssała namiętnie pieszcząc delikatnie językiem zakamarki kształtnej główki. Mężczyzna wyprężył biodra i gwałtownie chwycił ją za długie blond włosy i przycisnął do bioder. Olbrzymi kutas wdarł się głęboko do gardła powodując, że nie mogła złapać tchu. Duża porcja śliny wyciekła z jej ust, gdy szamotała się w jego objęciach. Dusiła się nabrzmiałym kutasem penetrującym jej przełyk. Po chwili oderwał ją od siebie pozwalając złapać trochę powietrza. Marta łapczywie wdychała potrzebny tlen, ale mężczyzna nadal nie był zaspokojony jej pieszczotami i ponownie ściągną głowę w dół. Wepchnął głęboko kutasa w gardło ponownie dusząc ją. Biła pięściami w jego uda i podbrzusze próbując się wyrwać, ale jego uścisk był zbyt potężny. Nagle zacisnęła zęby na jego członku sprawiając, że partner syknął z bólu i poderwał jej głowę. Jedną dłonią ściskał włosy podnosząc do góry, a drugą wziął zamach i wymierzył cios w policzek. Kobieta jęknęła głośno czując w ustach krew z rozciętej wargi i smak jego członka. Podniecenie w jej głowie eksplodowała i wyrwała się z uścisku mężczyzny pozbawiając się małego kłębka włosów. Dopadła się do nabrzmiałego kutasa połykając głęboko poruszając morderczo głową w górę i w dół. Ssała go intensywnie obracając językiem, a duże porcie śliny spływały na jego podbrzusze. Ona sama była umazana na całej twarzy, a z oczy płynęły łzy. Policzki były zabarwione na czarno od tuszu. Pragnęła zadowolić swojego pana sprawiając mu wiele przyjemności.
Nagle oderwał ją i odepchnął, a na jego twarzy widniało zadowolenia oraz błogi uśmiech. Pragnęła poczuć nabrzmiałego kutasa w sobie, gdy zauważyła jak podrygiwał. Domyśliła się, że był bliski spełniania i wyciągnęła dłoń delikatnie pieszcząc ściągając skórkę z czubka.
Mężczyzna poderwał się gwałtownie i wymierzył kolejny policzek w obolałą twarz. Kobieta zawyła po otrzymaniu ciosu, a jej włosy zasłoniły spoconą i umazaną twarz. Poderwał ją i przydusił całym swoim ciałem do ściany. Ledwo łapała powietrze w płuca. Czuła jego oddech na karku, który sprawiał, że podniecenie w jej ciele znów podskoczyło i zbliżała się do kolejnego morderczego szczytu. Przeczuwała już, że po kolejnym orgazmie nie będzie miała już siły.
Nagle mężczyzna poderwał jej nogę do góry, a drugą dłonią nakierował swojego kutasa na gorącą pochwę. Naparł na nią bardzo agresywnie wciskając się w otarte wnętrze. Nie zdawała sobie sprawy, że jej słodka muszelka jest podrażniona od bielizny, która uprzednio znajdowała się w niej. Jęknęła głośno czując palący ból promieniujący od łona w górę. Mężczyzna przysłonił usta dłonią i pociągnął to tyłu. Kobieta wygięła się wypinając pośladki i dopiero teraz poczuła jak jest rozpalony. Penetrował ją sztywnym jak kamień członkiem wdzierając się z każdym pchnięciem coraz głębiej i sprawiając jej ogromną przyjemność. Czuła płonącą rozkosz, którą podsycał piekący ból. Tortura łechtała jej wewnętrzne podniecenie, które ogarniało ją powodując, że przed oczami pojawiały się ciemne plamy. Wraz z nadchodzącym orgazmem przybywała ciemność.
Oprawca rytmicznie poruszał biodrami zabierając na skraj wyczerpania jej ciało. Próbowała krzyczeć z rozkoszy ale dławiła się dłonią mężczyzny. Zwolnił uścisk na ustach i ześlizgnął się do krawatu założonego na jej szyi. Pociągnął wolny koniec, a materiał zacisnął się mocniej dusząc ją. Przed oczami zaczęła zapadać mgła, a rozkosz rozchodziła się po ciele. Czuła ogromne ciepło wypełniające jej pochwę. Nacisk więzów stał się mocniejszy, a jej nogi traciły podparcie. Osuwała się bezwładnie na podłogę. Członek mężczyzny wyślizgnął się z jej pochwy, a potężny orgazm wstrząsnął jej umysłem powodując, że zaczęła spadać w przepaść ciemności.
Straciła przytomność wydając z siebie przeciągliwy syk wypuszczając powietrze z płuc. Legła bezwładnie na podłodze u stóp oprawcy, który uśmiechał się, a z jego kutasa spadały kroplę spermy prosto na czarną sukienkę. Uśmiechnął się pod nosem, a jego spojrzenie nadal pozostało zimne i puste. Pochylił się nad kobietą i poluźnił więzy na szyi, na której zostały czerwone kręgi.
Tajemniczy podróżny dźwignął się na nogach wsuwając swoją męskość do spodni. Rozejrzał się czujnie po przedziale, w którym panował zaduch. Po zaparowanych szybach spływały obfite krople. Chwycił torbę i położył na półce przy oknie plik banknotów wraz z małą białą karteczką.
Odszedł od bezwładnej kobiety, której krągłe piersi falowały w rytm oddechu.
Andrew Boock
Gwałt w pociągu
Do przedziału w pociągu wcisnął się postawny młody mężczyzna w
eleganckim ubiorze. Kobieta zajmująca wygodnie miejsce przy oknie, za
którym widniała ciemność, zmierzyła go wzrokiem od stóp do głowy. Jasne
jeansy zapięte skórzanym paskiem z ogromną klamrą w postaci czaszki;
czarna koszula z długim rękawem opinająca potężną klatkę piersiową z
białym krawatem, który był rozluźniony, a jeden guzik odpięty. W dłoni
trzymał małą torbę podróżną, którą umieścił na siedzeniu naprzeciwko
niej i położył jasną marynarkę. Usiadł obok bagażu uśmiechając się
przelotnie do kobiety nie zerkając na nią. Poprawiła się na swoim
miejscu i odwróciła głową do okna. Jeszcze nie spotkała mężczyzny, który
nie zatrzymał na niej spojrzenia przez dłuższą chwilę. Przyjrzała się
swojemu odbiciu w szybie i stwierdziła, że jest młodą atrakcyjną
blondynką z lekko zaokrągloną twarzą o wąskich wargach i spiczastym
nosem, który był zadarty arogancko do góry. Była właścicielką zgrabnej
figury, która nie przypominała kształtów modelki, ale za to chwaliła się
szerokimi biodrami podobającymi się mężczyzną. Każdy zatrzymywał wzrok
na jej pełnych piersiach, które uwielbiała uwypuklać obcisłymi
koszulkami z dekoltem podobnie jak swój tyłek. Uważała go za
najcenniejszy skarb jaki kiedykolwiek posiadała. Dziś w podróży na sobie
miała krótką opinającą sukienkę sięgającą do połowy ud. Oczywiście była
wydekoltowana, a piersi do przodu wypychał ciasny stanik. Pragnęła
wzbudzać zainteresowanie wśród mężczyzn dlatego ubrała pończochy i
wysokie obcasy, ale jej towarzysz nie zerknął na nią.
Otworzył książkę i znużył się w lekturze nie zwracając uwagi na otoczenie. Kobieta założyła nogę na nogę w dość wyuzdany sposób podnosząc ją wysoko, że część sukienki zsunęła się ukazując uda ozdobione w koronkę pończoch. Nawet ciche westchnienie nie oderwało wzroku od książki, którą tak pochłaniał z zainteresowaniem.
- Przepraszam - powiedziała kobieta odgarniając długie proste blond włosy za ucho z lekkim uśmiechem na ustach. - Co to za książka?
Mężczyzna podniósł wzrok i spojrzał w jej oczy. Kobietę po plecach przebiegł dreszcz, gdy zobaczyła jego puste spojrzenie nie wyrażające żadnych uczuć. Oczy są zwierciadłem duszy - tak gdzieś czytała, jeśli to prawda to ten przystojny blondyn jej nie miał. Wzdrygnęła się wpatrując się w zimne niebieskie tęczówki.
- Przepraszam - wyszeptała odwracając wzrok do okna.
- Nic nie szkodzi... właśnie byłem w kulminacyjnym momencie - powiedział spokojnym ciepłym głosem, który w żaden sposób nie pasował do zimnych oczu.
- Nie chciałem przerwać panu lektury...
- Cóż zrobiła to panie dość nieświadomie już trochę wcześniej kręcąc się i wzdychając.
Bezczelny! - pomyślała.
- Nic nie szkodzi - odparł, a ona czuła jego świdrujące zimne oczy na swoim ciele. Wzdrygnęła się ponownie żałując, że zaczynała rozmowę z nieznajomym pasażerem.
- Przepraszam. Nie wiedziałam, że tak pana zainteresowała ta książka - powiedziała zerkając na niego. Przeraziła się, gdy zobaczyła jego uśmiech, a wyraz oczy nie zmieniał się. Zimne spojrzenie koloru morza przyprawiało ją o dreszcze. Poprawiła nerwowo sukienkę, która wcześniej się ześlizgnęła i próbowała odwrócić spojrzenie od mężczyzny.
- Nawet bardzo! Bardzo mnie wciągnęła - rzekł beznamiętnie.
- Przepraszam - bąknęła odwracając się do szyby, w której ujrzała przerażoną bladą twarz.
- Chciała pani wiedzieć, co to za książka? - zaczął mężczyzna ciepłym tonem, ale wiedziała, iż jego oczy są nieprzeniknioną otchłanią. - Opowiada o pewnej kobiecie, która wraca do rodzinnego miasta w poszukiwaniu swoich korzeni, a zastaje zbrukane krwią i rozpustą mieścinę wyznającą kult Sukuba. Bardzo przyjemna lektura...
- Raczej przerażająca - rzuciła nie odwracając oczu od czyby. Przerażenia nie chciało zniknąć z jej twarzy. Serce zaczęło bić mocniej i czuła płomienie w ciele. Zaczęła bać się obcego mężczyzny w nocnym pociągu. Siedzieli sami w przedziale i była idealnym celem zboczeńca.
Zerknęła szybko na mężczyznę i stwierdziła, ze jest bardzo atrakcyjny w eleganckim stroju. Oddała by mu się w potężne ramiona, lecz jego oczy przerażały ją. Pustka w głębi napawała ją lękiem.
- Możliwe... mnie raczej to ekscytuje. A pani jaką literaturę czytuje? - zapytał.
Blondynka odrzuciła włosy do tyłu i zmusiła do zerknięcia w jego puste oczy. Nie wyrażały one żadnych uczuć, a twarz uśmiechała się. Nabrzmiałe usta wykrzywiały się w grymasie na szerokiej szczęce, na której widniał kilkudniowy zarost. Powodował on, że mężczyzna był bardziej atrakcyjniejszy i pociągający. Uśmiechnęła się mimowolnie lekko czerwieniąc. Uświadomiła sobie, że książka jest o brutalnym seksie, który uwielbiała i przez chwilę przez umysł przebiegła wizją obcego mężczyzny wchodzącego brutalnie w jej rozpalone ciało. Poczuła podniecenie i wzdrygnęła się odpychając od siebie wizje. Oblizała suche wargi i znów zmierzyła mężczyznę wzrokiem. Nie zaszkodzi poderwać tajemniczego faceta z pustym spojrzeniem.
- Przyznam się, że troszeczkę podobną...tylko nie ociekającą krwią - powiedziała kobieta uśmiechając się. Zmieniła nogi przekładając je w bardzo wyrazisty erotyczny sposób tak, iż koronka pończoch znów była widoczna.
Mężczyzna przesunął wzrok wzdłuż jej zgrabnego ciała i zatrzymał się przez chwilę na jaj udach. Jego puste oczy mierzyły każdy skrawek jej sukienki podziwiając każdy zakamarek. Kobiecie to odpowiadała, lecz chwila przeciągała się i tajemniczy pasażer milczał. Zaniepokoiła ją cisza panująca w przedziale i pozostałej części wagonu. Przerywana była tylko szumieniem sunących kół pociągu po torach.
- Brutalne zachowania partnera w stylu Gray'a? - zapytał podnosząc wzrok, a kobieta odetchnęła z ulgą. Ponownie się zaniepokoiła, gdy ujrzała wyraz jego twarzy. Prawy kącik ust powędrował w górę w lubieżnym uśmiechu, a oczy pozostały puste bez wyrazu uczuć. Serce zaczęło przyspieszać i zaczęła żałować rozpoczętej rozmowy. Mężczyzna przyprawiał ją o dreszcze, które przebiegły jej po placach za każdym razem, gdy spojrzała w błękitną pustkę.
- Każda kobieta marzy skrycie o swym gwałcicielu - odparła blondyna nerwowo zerkając na drzwi przedziału, które były zatrzaśnięte.
- Rozumiem kobiety pragnące zniewolenia - powiedział odkładając książkę na małą półeczkę pod oknem. - Jak ma panie na imię?
- Marta - odparła zaniepokojona nagłym straceniem zainteresowania tekstem.
- Bardzo mi miło...
- A pan?
- Ma to jakieś znaczenie? - powiedział uśmiechając się lubieżnie wędrując pustym wzrokiem po jej ciele. Podziwiał kobiece kształty, które uwypuklała obcisła sukienka. Dłonie kobiety znów spoczęły na czarnym materiale i zaczęły przykrywać koronkę pończoch.
- Nie musi pani tego robić - odparł.
Zerknęła na niego nerwowo zdradzając swoje przerażenie. Jej strach bawił mężczyznę, który prychnął i złożył dłonie. Przyglądał się. Kobieta czuła się pod jego wzrokiem zupełnie naga i nie pomagało jej przykrycie erotycznej części ubioru.
- Zastanawiam się jaką pani ma bieliznę - powiedział spokojnym miłym głosem.
- Przepraszam, ale chyba to mój przystanek - rzekła wstając z miejsca.
Mężczyzna poderwał się i chwycił ją brutalnie za rękę. Przycisnął swoją dłoń do ust kobiety dławiąc jej krzyk. Próbowała się wyrwać szarpiąc na wszystkie strony ale potężny uchwyt był nie do przerwania. Nie mogła się wyrwać z uścisku. Mężczyzna przygniótł ją do ściany dysząc ciężko, a na jego twarzy gościł lubieżny uśmiech.
- Niech się panie nie wyrywa - szepnął łagodnie, a Marta przestała się ruszać. - Jeśli pani będzie spokojna, ja będę delikatny.
Kobieta szeroko otworzyła oczy z przerażania. Czuła potężny uścisk na ustach i nie potrafiła się wyrwać. Zaczęła trząść się z przerażania przed obcym mężczyzną.
Nagle puścił jej usta i zaczął zdejmować krawat. Marta zorientowała się po chwili, że jego stalowa kleszcze rozluźniły się na chwilę. Szarpnęła się i zaczęła krzyczeć. Wyrywała się gwałtownie do przodu, a gardło zabolało od podniesionego głosu.
Mężczyzna jednak był silniejszy.
Szarpnął ją za rękę przyciskając do swojego ciała. Wepchnął do otwartych ust krawat, który miał gorzki posmak potu i wody toaletowej. Prawie się nim zadławiła, gdy przepychał materiał coraz głębiej. Obwiązał jej głowę i przycisnął do ściany. Kobieta nie mogła się ruszyć i wyrwać z uścisku tracąc dech w piersiach pod ciężarem potężnego oprawcy. Mocno obwiązał krawat wokół głowy kneblując jej usta. Kobieta dławiła się przez materiał śmierdzący jego perfumami, które wypełniły jej nozdrza. Miały kojącą woń i jej oddech zaczął się uspokajać, lecz serce omal nie wyskoczyło z piersi.
Mężczyzna rozluźnił uścisk i pchnął ją na miejsce dla pasażerów. Marta spojrzała na niego przerażona, gdy pochylił się nad płaszczem należącym do niej i jednym szarpnięciem wyciągnął materiałowy pasek. Jego puste oczy spoczęły na niej, a przerażanie paraliżowało jej ciało i wszystkie ruchy. Tonęła w błękitniej otchłani nie mogąc się poruszyć. Hipnotyzował ją spojrzeniem i powoli zaczął obwiązywać bezwładne nadgarstki. Pomógł jej wstać i podniósł dłonie do góry. Zacisnął mocno więzy raniąc jej skórę i przywiązał drugi koniec do półki na bagaże.
Była uwięziona z obcym mężczyznę w przedziale, który ją związał i zakneblował. Nikt nie przyszedł jej na ratunek, gdy przeraźliwie krzyczała ile miała tchu w płucach. Oprawca podszedł do drzwi przedziału i wyjrzał na korytarz. Rozejrzał się w jedną i w drugą stronę. Zatrzasnął drzwi i zaciągnął zasłony, a serce Marty waliło jak oszalałe. Stała przerażona ledwie utrzymując równowagę na wysokich obcasach i uniesionymi dłońmi przywiązanymi do półki na bagaże. Łzy pociekły jej po policzkach rozmazując ciemny tusz. Czarna smuga wędrowała po aksamitnej skórze zatrzymując się na krawacie.
- Mówiłem pani, żeby się zachowywać spokojnie. Teraz muszę się odpowiednio panią zająć - powiedział, a na jego twarzy ponownie zagościł lubieżny uśmiech, który zmroził krew w żyłach kobiecie.
Próbowała wyszarpnąć dłonie z więzów, ale z każdą próba materiał paska zaciskał się coraz mocniej raniąc jej nadgarstki. Przerwała próby i patrzyła przerażonym wzrokiem na oprawcę, który przyglądał się jej w milczeniu. Podziwiał jej zgrabne ciało, które posiadało wyraźnie kobiece kształty.
- Widziałem w pani oczach, że potrzebuje panie silnego partnera - powiedział. - Nie podoba się to pani?
Pokręciła głową.
- Zaopiekuję się panią...
Kobieta jęknęła, ale jej głos został stłumiony przez knebel. Łzy spływały po jej policzkach brudząc skórę czarnym tuszem. Mężczyzna podszedł do niej i delikatnie przetarł policzki wycierając mokre plamy patrząc prosto w oczy, widziała tylko pustą przestrzeń bez żadnych uczuć. Jęknęła modląc się w duchu, żeby jej nie wyrządził krzywdy i jak najszybciej konduktor przyszedł sprawdzić bilety. Czuła na piekącym policzku delikatną skórę dłoni mężczyzny, który lekko ocierał jej łzy. Był spokojny, a kąciki jego ust uniosły się do góry w uśmiechu. Serce kobiety biło jak oszalałe czekając na kolejny ruch oprawcy. Sam mężczyzna przyglądał się jej twarzy gładząc ją delikatnie muskając każdy centymetr jej skóry. Jego palce zawędrowały w okolice ucha i głaskały powoli wrażliwe miejsce. Zawsze, gdy czuła dotyk ciepłej dłoni podniecenie w jej ciele szalało i tym razem nie było inaczej. Poczuła jak jej ciałem wstrząsa fala rozkoszy wypełniając jej umysł. Przystojny oprawca uśmiechał się i zbliżał swoje usta od jej ucha. Ciepłe powietrze owinęło jej kark, a przez plecy przebiegł dreszcz. Serce biło szybko, ale już nie z przerażenie tylko z rządzy. Pragnęła przystojnego oprawcy, który uwięził ją i chciał ukarać za dwuznaczne zachowanie. Pustka w jego oczach przerażała ją, ale i w głębi duszy pociągała. Tajemnica kryjąca się za tym spojrzeniem, które jest nie do rozszyfrowania.
- Spokojnie moja droga - szepnął jej do ucha.
Poczuła jego dłonie, które ześlizgiwały się w dół muskając nabrzmiałe sutki, które uwypukliły się na materiale sukienki. Zaczął pieścić je delikatnie ocierając się, a z każdym ruchem łono kobiety płonęło żarem. Podniecenie szalało w jej umyśle, a wzrok błagał mężczyznę o zaspokojenie jej rządzy. Węzły, które zaciskały się na nadgarstkach jeszcze bardziej pobudzały ją.
Jej jęk tłumił knebel znajdujący się w ustach. Zapach i smak wody toaletowej doprowadzały ją do szaleństwa podobnie jak pieszczotliwy dotyk mężczyzny, który przesuwał opuszki palców po jej biuście. Muskał delikatnie skórę gładząc krągłe piersi falujące w szybkim oddechu.
- Masz bardzo piękne ciało - szepnął spoglądając jej w oczy.
Spojrzenie było puste jak u trupa, ale było w nim coś pociągającego, coś co nie pozwalało jej na oderwanie od niego oczu, coś takiego, że sprawiało jej przyjemność. Stłumiła w sobie jęk i zacisnęła mocno zęby na kneblu czując jak szorstki materiał ociera się o zęby i przyprawia ją o falę nieprzyjemnych dreszczy. Dotyk oprawcy łagodził cierpienia, a łzy przestały płynąć. Oddała się całkowicie pieszczotą mężczyzny.
Dłoń mężczyzny ześlizgnęła się niżej u zaczęła gładzić nylonowe pończochy, a druga nie odrywała się od biustu. Przesuwał palcami wzdłuż nogi i powoli piął się w górę pod sukienkę. Marta zamknęła oczy odchylając głowę i dała się ponieść fali pożądania oddając się we władanie oprawcy. Wsuwał dłoń między jej uda, a ona rozchylała je zapraszając do kolejnych pieszczot. Poddała się błogiemu dotykowi na aksamitnej skórze. Czuła ciepło palców, które przesuwały się w stronę majtek nasiąkniętych jej sokami. Delikatnie dotknął materiału w miejscu gdzie znajdował się jej wzgórek i przycisnął palce. Kobieta jęknęła zaciskając uda na dłoni, która powoli poruszała się ocierając o wilgotne majtki sprawiając jej błogą przyjemność. Po chwili mężczyzna oderwał do niej ręce i cofnął się do tyłu mierząc jej ciało.
- Spodobało ci się? - zapytał, a jego głos dudnił w jej uszach wraz z szumek krwi krążącej po ciele z podniecenia. Oddychała głęboko, a jej biust falował rytmicznie. Poczuła chłodny powiew między nogami łaskoczący jej łono.
Pokiwała głową, a na twarzy mężczyzny zagościł uśmiech. Wyszczerzył zęby i dręczył ją oczekiwaniem na jego błogi dotyk, który nie nadszedł.
- Poproś o więcej...błagaj swojego pana - powiedział zniżając głos.
Zmarszczyła brwi i jęknęła mocno zaciskając zęby na kneblu. Szarpnęła dłońmi, ale tylko więzy zacisnęły się mocniej na nadgarstkach. Skrzywiła się z bólu, który przetoczył się przez ciało. Spojrzała błagalnym wzrokiem na oprawcę, który torturował ją nie podchodząc i nie wznawiając pieszczot. Zaśmiał się i założył ramiona na piersiach.
W głowie Marty pulsowało podniecenie wzbudzone nagłym przypływem adrenaliny. Jej wzrok z błagalnego zmienił się na piorunującą złość wypełniającą jej myśli.
"Co ty kurwa sobie wyobrażasz?" - próbowała powiedzieć ale tylko usłyszała zdławiony jęk.
Mężczyzna nagle spoważniał i energicznie podszedł. Brutalnie chwycił ją za włosy i pociągnął głowę do tyłu. Kobieta jęknęła z rozkoszy, a w ciele znów rozjuszył się ogień pożądania. Pragnęła poczuć w sobie tego brutala, poczuć jak wciska się w nią, poczuć jak pieprzy bez opamiętania. Pragnęła by zaspokoił jej rozbudzone rządze.
Oprawca poderwał jej sukienkę i gwałtownym szarpnięciem zdjął jej bieliznę, którą zaprezentował jej. Przemoczony materiał kobiecymi sokami lśnił w świetle żarówki. Kobieta jęknęła, gdy zbliży majtki do jej twarzy, a w nozdrza uderzył ostry zapach jej podniecenia. Przydusił je do nosa dusząc ją własnym zapachem łona. Kobieta zaczęła się czerwienić, a oczy zrobiły się duże jak spodki. Próbował ją udusić własną bielizną! Nagle odjął ją od twarzy, a Marta łapczywie łapała oddech wciągając powietrze nosem. Jęczała i sapała patrząc przerażona na rozgniewaną minę mężczyzny. Przyprawiała ona ją o gęsią skórkę, ale szalejące podniecenie pragnęła zaspokojenia.
Oprawca zbliżył się do niej ponownie i poczuła jak rozchyla jej nogi delikatnie wsuwając palce. Pomogła mu, gdy poczuła ciepło dotyku na swojej muszelce. Domagała się pieszczot, ale nagle coś szorstkiego zaczęło wciskać się w jej łono. Spojrzała w puste oczy mężczyzny i uświadomiła sobie, że jej ciało powoli wypełniają majtki. Po chwili wepchnął palec zanurzając ostatni skrawek materiału, a kobieta poczuła przyjemne wypełnienie.
Odsunął się rozpinając klamrę w kształcie czaszki i powoli zdjął pasek. Źrenice kobiety rozszerzyły się ze strachu przed gładką powierzchnią skóry. Złożył do na dwie części i uniósł na wysokość jej oczu.
- Nie podobał mi się twoje spojrzenie moja droga - powiedział.
Odwrócił ją gwałtownie, a kobieta próbowała krzyczeć lecz każdy dźwięk pochłaniał knebel w ustach. Mężczyzna wziął zamach i poczuła piekący ból na pośladkach, który potęgował podniecenie. Wrzasnęła głośno, gdy pasek po raz kolejny smagnął jej ciało. Wygięła się cofając tyłek to tyłu, ale nie powstrzymało to oprawcy przed kolejnymi siarczystymi batami. Pośladki płonęły żywym ogniem, gdy kolejne ciosy spadały jak deszcze roszący trawę. Czułą jak materiał majtek ociera się drażniąc jej wnętrze. Baty i wypełniona pochwa sprawiały jej ogromną rozkosz, które przyniosła potężny orgazm. Gdy wygięła się wypychają biodra do przodu, a ciałem wstrząsnął potężny skurcz, oprawca przestał smagać ją paskiem. Nogi straciły równowagę i zwisała bezwładnie podajać się szalejącej rozkoszy w jej umyśle. Po chwili odzyskała świadomości i podparła się ledwo trzymając się na nogach.
Mężczyzna odwrócił ją i spojrzał na twarz zalaną złami i potem. Blond włosy kleiły się do gładkie skóry, którą pieszczotliwie przecierał. Pieścił ją delikatnym dotykiem, a pośladki płonęły żywym ogniem. Chłodne powietrze owiało je kojąc ból na ułamek sekundy. Próbowała łapać oddech, ale dusiła się knelem znajdującym się głęboko w ustach. Oprawce rozwiązał węzeł z tyłu głowy i uwolnił jej gardło. Zaczęła łapczywie nabierać powietrza, a on nadal ocierał jej spoconą twarz ogromną delikatnością.
- Będziemy cicho prawda? - zapytał łagodnie.
Marta pokiwała głową tonąc w zimnym spojrzeniu tajemniczego pasażera. Jej pochwa kurczyła się i rozszerzała rytmicznie zaciskając się ma materiale bielizny wewnątrz. Mężczyzna rozplątał krawat i owinął jej szyję patrząc w przerażone oczy. Serce dudniło jej w głowie, a krew pulsowała w żyłach. Przerażenie mieszało się z rządzą, które budziła się na nowo. Delikatnie zacisnął krawat, a przełykanie śliny stało się trudnością. Pogładził pieszczotliwie policzek i pocałował lekkim muśnięciem w spocone czoło.
Jego dłoń powędrowała w dół, a palce wślizgnęły się w wilgotną muszelkę. Powoli zaczął wyciągać majtki z pochwy. Materiał ocierał się o jej wnętrze przyjemnie drażniąc podniecenie. Czuła kolejny zbliżający się orgazm, ale bielizna wyślizgnęły się z pochwy w najmniej oczekiwanym momencie.
- Błagam - wyszeptała mu do ucha ledwo mówiąc.
Oprawca uniósł dłoń z mokrymi majtkami na wysokość twarzy. Kobieta pochyliła się i zaczęła wąchać materiał wchłaniając zapachy łona. Kącik ust mężczyzny poruszył się, lecz jego wzrok nadal był pusty i zimny. Marta zaczęła ocierać się o bieliznę wcierając w siebie soki by tylko zadowolić go.
Oprawca cofnął się, a jego dłoń z nasiąkniętą bielizną znów powędrowała ku dołowi. Ponownie czuła jak wciska w nią materiał, który przyjemnie ocierał o jej wnętrze. Jęczała czując nadchodzącą rozkosz i pragnęła by nikt nie przerwał im pieszczot. Błagała w duchu by konduktor nie nadszedł. Pożądała tajemniczego mężczyzny i czekała na spełnienie jego fantazji oraz danie mu ogromnej przyjemności.
Bielizna znów znalazła się w niej, a jego dłoń delikatnie dotknęła piekącej skóry na pośladkach. Marta syknęła, gdy przez jej ciało przepłynęła fala bólu mieszającego się z rozkoszą, która była nie do wytrzymania. Mężczyzna gładził jej obolałe części ciała delikatnie muskając opuszkami palców. Zataczał kręgi pieszcząc zgrubienia, które pojawiły się po intensywnych batach. Pojękiwała oddając się piekielnej rozkoszy wypinając pośladki. Poczuła jak smukłe palce mężczyzny wkradają się miedzy zgrabne kształty i zaczynają delikatnie masować jej odbyt. Napierał na jej różę wsuwając opuszek palca, a ona rozluźniła się czując nadchodzącą rozkosz. Znów ciałem wstrząsnął skurcz potęgując podniecenie, a mięśnie pochwy zaciskały się na szorstkim materiale dając jeszcze więcej przyjemności. Mężczyzna wsunął lekko palec w jej tyłek, gdy mięśnie zacisnęły się gwałtownie potęgując orgazm. Kolejne uniesienie wprawiło ją w otępienie i utraciła siły. Ledwo utrzymywała równowagę na rozstawionych nogach i wysokich obcasach. Oprawca nie przerywał pieszczot i delikatnie napierał na jej odbyt. Kobieta zacisnęła mocno zęby i tłumiła w sobie jęk. Fale podniecenia zalewały ją jedna po drugiej nie dając jej wytchnąć. Opadłą na mężczyznę z zamglonym wzrokiem omal tracąc przytomność, ale jej partner wyprostował się i chwycił w dłonie spoconą twarz.
- Spokojnie moja droga - szepnął, a jego głos dudnił w jej głowie kobiety, która przeżywała najdłuższe uniesienie w swoim życiu.
Marta otrząsnęła się po chwili i jej wzrok wrócił od normalności. Mgła opadła odsłaniając nieprzeniknioną pustkę w oczach partnera. Próbowała wyszeptać jak ma na imię, ale przyłożył jej palec do ust, które poruszały się bezgłośnie.
Pocałował ją w policzek i ponownie odwrócił. Usłyszała tylko odpinające się spodnie, a jej umysł wypełnił przypływ nadziei. Wreszcie się w niej zanurzy i doprowadzi na kolejna szczyty oraz zbada jej wytrzymałość. Jednak nie poczuła ogromnego penisa na swoich udach, które owiał chłodny powiew powietrze. Gwałtownie odwróciła się rozglądając się po pustym przedziale.
Zostawił ją! Zostawił ją przywiązaną do półki na bagaże w pociągu, który mknął do kolejnej stacji. Nie mogła się uwolnić z więzów, a jej sukienka była podwinięta do góry ukazując kobiece wdzięki. Czerwona pupa płonęła piekącym bólem, a pochwę wypełniały nasiąknięte sokami majtki.
Zostawił ją!
Zostawił...samą!
Otworzył książkę i znużył się w lekturze nie zwracając uwagi na otoczenie. Kobieta założyła nogę na nogę w dość wyuzdany sposób podnosząc ją wysoko, że część sukienki zsunęła się ukazując uda ozdobione w koronkę pończoch. Nawet ciche westchnienie nie oderwało wzroku od książki, którą tak pochłaniał z zainteresowaniem.
- Przepraszam - powiedziała kobieta odgarniając długie proste blond włosy za ucho z lekkim uśmiechem na ustach. - Co to za książka?
Mężczyzna podniósł wzrok i spojrzał w jej oczy. Kobietę po plecach przebiegł dreszcz, gdy zobaczyła jego puste spojrzenie nie wyrażające żadnych uczuć. Oczy są zwierciadłem duszy - tak gdzieś czytała, jeśli to prawda to ten przystojny blondyn jej nie miał. Wzdrygnęła się wpatrując się w zimne niebieskie tęczówki.
- Przepraszam - wyszeptała odwracając wzrok do okna.
- Nic nie szkodzi... właśnie byłem w kulminacyjnym momencie - powiedział spokojnym ciepłym głosem, który w żaden sposób nie pasował do zimnych oczu.
- Nie chciałem przerwać panu lektury...
- Cóż zrobiła to panie dość nieświadomie już trochę wcześniej kręcąc się i wzdychając.
Bezczelny! - pomyślała.
- Nic nie szkodzi - odparł, a ona czuła jego świdrujące zimne oczy na swoim ciele. Wzdrygnęła się ponownie żałując, że zaczynała rozmowę z nieznajomym pasażerem.
- Przepraszam. Nie wiedziałam, że tak pana zainteresowała ta książka - powiedziała zerkając na niego. Przeraziła się, gdy zobaczyła jego uśmiech, a wyraz oczy nie zmieniał się. Zimne spojrzenie koloru morza przyprawiało ją o dreszcze. Poprawiła nerwowo sukienkę, która wcześniej się ześlizgnęła i próbowała odwrócić spojrzenie od mężczyzny.
- Nawet bardzo! Bardzo mnie wciągnęła - rzekł beznamiętnie.
- Przepraszam - bąknęła odwracając się do szyby, w której ujrzała przerażoną bladą twarz.
- Chciała pani wiedzieć, co to za książka? - zaczął mężczyzna ciepłym tonem, ale wiedziała, iż jego oczy są nieprzeniknioną otchłanią. - Opowiada o pewnej kobiecie, która wraca do rodzinnego miasta w poszukiwaniu swoich korzeni, a zastaje zbrukane krwią i rozpustą mieścinę wyznającą kult Sukuba. Bardzo przyjemna lektura...
- Raczej przerażająca - rzuciła nie odwracając oczu od czyby. Przerażenia nie chciało zniknąć z jej twarzy. Serce zaczęło bić mocniej i czuła płomienie w ciele. Zaczęła bać się obcego mężczyzny w nocnym pociągu. Siedzieli sami w przedziale i była idealnym celem zboczeńca.
Zerknęła szybko na mężczyznę i stwierdziła, ze jest bardzo atrakcyjny w eleganckim stroju. Oddała by mu się w potężne ramiona, lecz jego oczy przerażały ją. Pustka w głębi napawała ją lękiem.
- Możliwe... mnie raczej to ekscytuje. A pani jaką literaturę czytuje? - zapytał.
Blondynka odrzuciła włosy do tyłu i zmusiła do zerknięcia w jego puste oczy. Nie wyrażały one żadnych uczuć, a twarz uśmiechała się. Nabrzmiałe usta wykrzywiały się w grymasie na szerokiej szczęce, na której widniał kilkudniowy zarost. Powodował on, że mężczyzna był bardziej atrakcyjniejszy i pociągający. Uśmiechnęła się mimowolnie lekko czerwieniąc. Uświadomiła sobie, że książka jest o brutalnym seksie, który uwielbiała i przez chwilę przez umysł przebiegła wizją obcego mężczyzny wchodzącego brutalnie w jej rozpalone ciało. Poczuła podniecenie i wzdrygnęła się odpychając od siebie wizje. Oblizała suche wargi i znów zmierzyła mężczyznę wzrokiem. Nie zaszkodzi poderwać tajemniczego faceta z pustym spojrzeniem.
- Przyznam się, że troszeczkę podobną...tylko nie ociekającą krwią - powiedziała kobieta uśmiechając się. Zmieniła nogi przekładając je w bardzo wyrazisty erotyczny sposób tak, iż koronka pończoch znów była widoczna.
Mężczyzna przesunął wzrok wzdłuż jej zgrabnego ciała i zatrzymał się przez chwilę na jaj udach. Jego puste oczy mierzyły każdy skrawek jej sukienki podziwiając każdy zakamarek. Kobiecie to odpowiadała, lecz chwila przeciągała się i tajemniczy pasażer milczał. Zaniepokoiła ją cisza panująca w przedziale i pozostałej części wagonu. Przerywana była tylko szumieniem sunących kół pociągu po torach.
- Brutalne zachowania partnera w stylu Gray'a? - zapytał podnosząc wzrok, a kobieta odetchnęła z ulgą. Ponownie się zaniepokoiła, gdy ujrzała wyraz jego twarzy. Prawy kącik ust powędrował w górę w lubieżnym uśmiechu, a oczy pozostały puste bez wyrazu uczuć. Serce zaczęło przyspieszać i zaczęła żałować rozpoczętej rozmowy. Mężczyzna przyprawiał ją o dreszcze, które przebiegły jej po placach za każdym razem, gdy spojrzała w błękitną pustkę.
- Każda kobieta marzy skrycie o swym gwałcicielu - odparła blondyna nerwowo zerkając na drzwi przedziału, które były zatrzaśnięte.
- Rozumiem kobiety pragnące zniewolenia - powiedział odkładając książkę na małą półeczkę pod oknem. - Jak ma panie na imię?
- Marta - odparła zaniepokojona nagłym straceniem zainteresowania tekstem.
- Bardzo mi miło...
- A pan?
- Ma to jakieś znaczenie? - powiedział uśmiechając się lubieżnie wędrując pustym wzrokiem po jej ciele. Podziwiał kobiece kształty, które uwypuklała obcisła sukienka. Dłonie kobiety znów spoczęły na czarnym materiale i zaczęły przykrywać koronkę pończoch.
- Nie musi pani tego robić - odparł.
Zerknęła na niego nerwowo zdradzając swoje przerażenie. Jej strach bawił mężczyznę, który prychnął i złożył dłonie. Przyglądał się. Kobieta czuła się pod jego wzrokiem zupełnie naga i nie pomagało jej przykrycie erotycznej części ubioru.
- Zastanawiam się jaką pani ma bieliznę - powiedział spokojnym miłym głosem.
- Przepraszam, ale chyba to mój przystanek - rzekła wstając z miejsca.
Mężczyzna poderwał się i chwycił ją brutalnie za rękę. Przycisnął swoją dłoń do ust kobiety dławiąc jej krzyk. Próbowała się wyrwać szarpiąc na wszystkie strony ale potężny uchwyt był nie do przerwania. Nie mogła się wyrwać z uścisku. Mężczyzna przygniótł ją do ściany dysząc ciężko, a na jego twarzy gościł lubieżny uśmiech.
- Niech się panie nie wyrywa - szepnął łagodnie, a Marta przestała się ruszać. - Jeśli pani będzie spokojna, ja będę delikatny.
Kobieta szeroko otworzyła oczy z przerażania. Czuła potężny uścisk na ustach i nie potrafiła się wyrwać. Zaczęła trząść się z przerażania przed obcym mężczyzną.
Nagle puścił jej usta i zaczął zdejmować krawat. Marta zorientowała się po chwili, że jego stalowa kleszcze rozluźniły się na chwilę. Szarpnęła się i zaczęła krzyczeć. Wyrywała się gwałtownie do przodu, a gardło zabolało od podniesionego głosu.
Mężczyzna jednak był silniejszy.
Szarpnął ją za rękę przyciskając do swojego ciała. Wepchnął do otwartych ust krawat, który miał gorzki posmak potu i wody toaletowej. Prawie się nim zadławiła, gdy przepychał materiał coraz głębiej. Obwiązał jej głowę i przycisnął do ściany. Kobieta nie mogła się ruszyć i wyrwać z uścisku tracąc dech w piersiach pod ciężarem potężnego oprawcy. Mocno obwiązał krawat wokół głowy kneblując jej usta. Kobieta dławiła się przez materiał śmierdzący jego perfumami, które wypełniły jej nozdrza. Miały kojącą woń i jej oddech zaczął się uspokajać, lecz serce omal nie wyskoczyło z piersi.
Mężczyzna rozluźnił uścisk i pchnął ją na miejsce dla pasażerów. Marta spojrzała na niego przerażona, gdy pochylił się nad płaszczem należącym do niej i jednym szarpnięciem wyciągnął materiałowy pasek. Jego puste oczy spoczęły na niej, a przerażanie paraliżowało jej ciało i wszystkie ruchy. Tonęła w błękitniej otchłani nie mogąc się poruszyć. Hipnotyzował ją spojrzeniem i powoli zaczął obwiązywać bezwładne nadgarstki. Pomógł jej wstać i podniósł dłonie do góry. Zacisnął mocno więzy raniąc jej skórę i przywiązał drugi koniec do półki na bagaże.
Była uwięziona z obcym mężczyznę w przedziale, który ją związał i zakneblował. Nikt nie przyszedł jej na ratunek, gdy przeraźliwie krzyczała ile miała tchu w płucach. Oprawca podszedł do drzwi przedziału i wyjrzał na korytarz. Rozejrzał się w jedną i w drugą stronę. Zatrzasnął drzwi i zaciągnął zasłony, a serce Marty waliło jak oszalałe. Stała przerażona ledwie utrzymując równowagę na wysokich obcasach i uniesionymi dłońmi przywiązanymi do półki na bagaże. Łzy pociekły jej po policzkach rozmazując ciemny tusz. Czarna smuga wędrowała po aksamitnej skórze zatrzymując się na krawacie.
- Mówiłem pani, żeby się zachowywać spokojnie. Teraz muszę się odpowiednio panią zająć - powiedział, a na jego twarzy ponownie zagościł lubieżny uśmiech, który zmroził krew w żyłach kobiecie.
Próbowała wyszarpnąć dłonie z więzów, ale z każdą próba materiał paska zaciskał się coraz mocniej raniąc jej nadgarstki. Przerwała próby i patrzyła przerażonym wzrokiem na oprawcę, który przyglądał się jej w milczeniu. Podziwiał jej zgrabne ciało, które posiadało wyraźnie kobiece kształty.
- Widziałem w pani oczach, że potrzebuje panie silnego partnera - powiedział. - Nie podoba się to pani?
Pokręciła głową.
- Zaopiekuję się panią...
Kobieta jęknęła, ale jej głos został stłumiony przez knebel. Łzy spływały po jej policzkach brudząc skórę czarnym tuszem. Mężczyzna podszedł do niej i delikatnie przetarł policzki wycierając mokre plamy patrząc prosto w oczy, widziała tylko pustą przestrzeń bez żadnych uczuć. Jęknęła modląc się w duchu, żeby jej nie wyrządził krzywdy i jak najszybciej konduktor przyszedł sprawdzić bilety. Czuła na piekącym policzku delikatną skórę dłoni mężczyzny, który lekko ocierał jej łzy. Był spokojny, a kąciki jego ust uniosły się do góry w uśmiechu. Serce kobiety biło jak oszalałe czekając na kolejny ruch oprawcy. Sam mężczyzna przyglądał się jej twarzy gładząc ją delikatnie muskając każdy centymetr jej skóry. Jego palce zawędrowały w okolice ucha i głaskały powoli wrażliwe miejsce. Zawsze, gdy czuła dotyk ciepłej dłoni podniecenie w jej ciele szalało i tym razem nie było inaczej. Poczuła jak jej ciałem wstrząsa fala rozkoszy wypełniając jej umysł. Przystojny oprawca uśmiechał się i zbliżał swoje usta od jej ucha. Ciepłe powietrze owinęło jej kark, a przez plecy przebiegł dreszcz. Serce biło szybko, ale już nie z przerażenie tylko z rządzy. Pragnęła przystojnego oprawcy, który uwięził ją i chciał ukarać za dwuznaczne zachowanie. Pustka w jego oczach przerażała ją, ale i w głębi duszy pociągała. Tajemnica kryjąca się za tym spojrzeniem, które jest nie do rozszyfrowania.
- Spokojnie moja droga - szepnął jej do ucha.
Poczuła jego dłonie, które ześlizgiwały się w dół muskając nabrzmiałe sutki, które uwypukliły się na materiale sukienki. Zaczął pieścić je delikatnie ocierając się, a z każdym ruchem łono kobiety płonęło żarem. Podniecenie szalało w jej umyśle, a wzrok błagał mężczyznę o zaspokojenie jej rządzy. Węzły, które zaciskały się na nadgarstkach jeszcze bardziej pobudzały ją.
Jej jęk tłumił knebel znajdujący się w ustach. Zapach i smak wody toaletowej doprowadzały ją do szaleństwa podobnie jak pieszczotliwy dotyk mężczyzny, który przesuwał opuszki palców po jej biuście. Muskał delikatnie skórę gładząc krągłe piersi falujące w szybkim oddechu.
- Masz bardzo piękne ciało - szepnął spoglądając jej w oczy.
Spojrzenie było puste jak u trupa, ale było w nim coś pociągającego, coś co nie pozwalało jej na oderwanie od niego oczu, coś takiego, że sprawiało jej przyjemność. Stłumiła w sobie jęk i zacisnęła mocno zęby na kneblu czując jak szorstki materiał ociera się o zęby i przyprawia ją o falę nieprzyjemnych dreszczy. Dotyk oprawcy łagodził cierpienia, a łzy przestały płynąć. Oddała się całkowicie pieszczotą mężczyzny.
Dłoń mężczyzny ześlizgnęła się niżej u zaczęła gładzić nylonowe pończochy, a druga nie odrywała się od biustu. Przesuwał palcami wzdłuż nogi i powoli piął się w górę pod sukienkę. Marta zamknęła oczy odchylając głowę i dała się ponieść fali pożądania oddając się we władanie oprawcy. Wsuwał dłoń między jej uda, a ona rozchylała je zapraszając do kolejnych pieszczot. Poddała się błogiemu dotykowi na aksamitnej skórze. Czuła ciepło palców, które przesuwały się w stronę majtek nasiąkniętych jej sokami. Delikatnie dotknął materiału w miejscu gdzie znajdował się jej wzgórek i przycisnął palce. Kobieta jęknęła zaciskając uda na dłoni, która powoli poruszała się ocierając o wilgotne majtki sprawiając jej błogą przyjemność. Po chwili mężczyzna oderwał do niej ręce i cofnął się do tyłu mierząc jej ciało.
- Spodobało ci się? - zapytał, a jego głos dudnił w jej uszach wraz z szumek krwi krążącej po ciele z podniecenia. Oddychała głęboko, a jej biust falował rytmicznie. Poczuła chłodny powiew między nogami łaskoczący jej łono.
Pokiwała głową, a na twarzy mężczyzny zagościł uśmiech. Wyszczerzył zęby i dręczył ją oczekiwaniem na jego błogi dotyk, który nie nadszedł.
- Poproś o więcej...błagaj swojego pana - powiedział zniżając głos.
Zmarszczyła brwi i jęknęła mocno zaciskając zęby na kneblu. Szarpnęła dłońmi, ale tylko więzy zacisnęły się mocniej na nadgarstkach. Skrzywiła się z bólu, który przetoczył się przez ciało. Spojrzała błagalnym wzrokiem na oprawcę, który torturował ją nie podchodząc i nie wznawiając pieszczot. Zaśmiał się i założył ramiona na piersiach.
W głowie Marty pulsowało podniecenie wzbudzone nagłym przypływem adrenaliny. Jej wzrok z błagalnego zmienił się na piorunującą złość wypełniającą jej myśli.
"Co ty kurwa sobie wyobrażasz?" - próbowała powiedzieć ale tylko usłyszała zdławiony jęk.
Mężczyzna nagle spoważniał i energicznie podszedł. Brutalnie chwycił ją za włosy i pociągnął głowę do tyłu. Kobieta jęknęła z rozkoszy, a w ciele znów rozjuszył się ogień pożądania. Pragnęła poczuć w sobie tego brutala, poczuć jak wciska się w nią, poczuć jak pieprzy bez opamiętania. Pragnęła by zaspokoił jej rozbudzone rządze.
Oprawca poderwał jej sukienkę i gwałtownym szarpnięciem zdjął jej bieliznę, którą zaprezentował jej. Przemoczony materiał kobiecymi sokami lśnił w świetle żarówki. Kobieta jęknęła, gdy zbliży majtki do jej twarzy, a w nozdrza uderzył ostry zapach jej podniecenia. Przydusił je do nosa dusząc ją własnym zapachem łona. Kobieta zaczęła się czerwienić, a oczy zrobiły się duże jak spodki. Próbował ją udusić własną bielizną! Nagle odjął ją od twarzy, a Marta łapczywie łapała oddech wciągając powietrze nosem. Jęczała i sapała patrząc przerażona na rozgniewaną minę mężczyzny. Przyprawiała ona ją o gęsią skórkę, ale szalejące podniecenie pragnęła zaspokojenia.
Oprawca zbliżył się do niej ponownie i poczuła jak rozchyla jej nogi delikatnie wsuwając palce. Pomogła mu, gdy poczuła ciepło dotyku na swojej muszelce. Domagała się pieszczot, ale nagle coś szorstkiego zaczęło wciskać się w jej łono. Spojrzała w puste oczy mężczyzny i uświadomiła sobie, że jej ciało powoli wypełniają majtki. Po chwili wepchnął palec zanurzając ostatni skrawek materiału, a kobieta poczuła przyjemne wypełnienie.
Odsunął się rozpinając klamrę w kształcie czaszki i powoli zdjął pasek. Źrenice kobiety rozszerzyły się ze strachu przed gładką powierzchnią skóry. Złożył do na dwie części i uniósł na wysokość jej oczu.
- Nie podobał mi się twoje spojrzenie moja droga - powiedział.
Odwrócił ją gwałtownie, a kobieta próbowała krzyczeć lecz każdy dźwięk pochłaniał knebel w ustach. Mężczyzna wziął zamach i poczuła piekący ból na pośladkach, który potęgował podniecenie. Wrzasnęła głośno, gdy pasek po raz kolejny smagnął jej ciało. Wygięła się cofając tyłek to tyłu, ale nie powstrzymało to oprawcy przed kolejnymi siarczystymi batami. Pośladki płonęły żywym ogniem, gdy kolejne ciosy spadały jak deszcze roszący trawę. Czułą jak materiał majtek ociera się drażniąc jej wnętrze. Baty i wypełniona pochwa sprawiały jej ogromną rozkosz, które przyniosła potężny orgazm. Gdy wygięła się wypychają biodra do przodu, a ciałem wstrząsnął potężny skurcz, oprawca przestał smagać ją paskiem. Nogi straciły równowagę i zwisała bezwładnie podajać się szalejącej rozkoszy w jej umyśle. Po chwili odzyskała świadomości i podparła się ledwo trzymając się na nogach.
Mężczyzna odwrócił ją i spojrzał na twarz zalaną złami i potem. Blond włosy kleiły się do gładkie skóry, którą pieszczotliwie przecierał. Pieścił ją delikatnym dotykiem, a pośladki płonęły żywym ogniem. Chłodne powietrze owiało je kojąc ból na ułamek sekundy. Próbowała łapać oddech, ale dusiła się knelem znajdującym się głęboko w ustach. Oprawce rozwiązał węzeł z tyłu głowy i uwolnił jej gardło. Zaczęła łapczywie nabierać powietrza, a on nadal ocierał jej spoconą twarz ogromną delikatnością.
- Będziemy cicho prawda? - zapytał łagodnie.
Marta pokiwała głową tonąc w zimnym spojrzeniu tajemniczego pasażera. Jej pochwa kurczyła się i rozszerzała rytmicznie zaciskając się ma materiale bielizny wewnątrz. Mężczyzna rozplątał krawat i owinął jej szyję patrząc w przerażone oczy. Serce dudniło jej w głowie, a krew pulsowała w żyłach. Przerażenie mieszało się z rządzą, które budziła się na nowo. Delikatnie zacisnął krawat, a przełykanie śliny stało się trudnością. Pogładził pieszczotliwie policzek i pocałował lekkim muśnięciem w spocone czoło.
Jego dłoń powędrowała w dół, a palce wślizgnęły się w wilgotną muszelkę. Powoli zaczął wyciągać majtki z pochwy. Materiał ocierał się o jej wnętrze przyjemnie drażniąc podniecenie. Czuła kolejny zbliżający się orgazm, ale bielizna wyślizgnęły się z pochwy w najmniej oczekiwanym momencie.
- Błagam - wyszeptała mu do ucha ledwo mówiąc.
Oprawca uniósł dłoń z mokrymi majtkami na wysokość twarzy. Kobieta pochyliła się i zaczęła wąchać materiał wchłaniając zapachy łona. Kącik ust mężczyzny poruszył się, lecz jego wzrok nadal był pusty i zimny. Marta zaczęła ocierać się o bieliznę wcierając w siebie soki by tylko zadowolić go.
Oprawca cofnął się, a jego dłoń z nasiąkniętą bielizną znów powędrowała ku dołowi. Ponownie czuła jak wciska w nią materiał, który przyjemnie ocierał o jej wnętrze. Jęczała czując nadchodzącą rozkosz i pragnęła by nikt nie przerwał im pieszczot. Błagała w duchu by konduktor nie nadszedł. Pożądała tajemniczego mężczyzny i czekała na spełnienie jego fantazji oraz danie mu ogromnej przyjemności.
Bielizna znów znalazła się w niej, a jego dłoń delikatnie dotknęła piekącej skóry na pośladkach. Marta syknęła, gdy przez jej ciało przepłynęła fala bólu mieszającego się z rozkoszą, która była nie do wytrzymania. Mężczyzna gładził jej obolałe części ciała delikatnie muskając opuszkami palców. Zataczał kręgi pieszcząc zgrubienia, które pojawiły się po intensywnych batach. Pojękiwała oddając się piekielnej rozkoszy wypinając pośladki. Poczuła jak smukłe palce mężczyzny wkradają się miedzy zgrabne kształty i zaczynają delikatnie masować jej odbyt. Napierał na jej różę wsuwając opuszek palca, a ona rozluźniła się czując nadchodzącą rozkosz. Znów ciałem wstrząsnął skurcz potęgując podniecenie, a mięśnie pochwy zaciskały się na szorstkim materiale dając jeszcze więcej przyjemności. Mężczyzna wsunął lekko palec w jej tyłek, gdy mięśnie zacisnęły się gwałtownie potęgując orgazm. Kolejne uniesienie wprawiło ją w otępienie i utraciła siły. Ledwo utrzymywała równowagę na rozstawionych nogach i wysokich obcasach. Oprawca nie przerywał pieszczot i delikatnie napierał na jej odbyt. Kobieta zacisnęła mocno zęby i tłumiła w sobie jęk. Fale podniecenia zalewały ją jedna po drugiej nie dając jej wytchnąć. Opadłą na mężczyznę z zamglonym wzrokiem omal tracąc przytomność, ale jej partner wyprostował się i chwycił w dłonie spoconą twarz.
- Spokojnie moja droga - szepnął, a jego głos dudnił w jej głowie kobiety, która przeżywała najdłuższe uniesienie w swoim życiu.
Marta otrząsnęła się po chwili i jej wzrok wrócił od normalności. Mgła opadła odsłaniając nieprzeniknioną pustkę w oczach partnera. Próbowała wyszeptać jak ma na imię, ale przyłożył jej palec do ust, które poruszały się bezgłośnie.
Pocałował ją w policzek i ponownie odwrócił. Usłyszała tylko odpinające się spodnie, a jej umysł wypełnił przypływ nadziei. Wreszcie się w niej zanurzy i doprowadzi na kolejna szczyty oraz zbada jej wytrzymałość. Jednak nie poczuła ogromnego penisa na swoich udach, które owiał chłodny powiew powietrze. Gwałtownie odwróciła się rozglądając się po pustym przedziale.
Zostawił ją! Zostawił ją przywiązaną do półki na bagaże w pociągu, który mknął do kolejnej stacji. Nie mogła się uwolnić z więzów, a jej sukienka była podwinięta do góry ukazując kobiece wdzięki. Czerwona pupa płonęła piekącym bólem, a pochwę wypełniały nasiąknięte sokami majtki.
Zostawił ją!
Zostawił...samą!
Andrew Boock
Subskrybuj:
Posty (Atom)